Od wczoraj ja, 1D , Perrie, Eleanor i Sophie jesteśmy w Nowym Jorku, chłopacy dzisiaj grają
koncert w Madison Square Garden.
Jesteśmy aktualnie z dziewczynami na mini zakupach, jest 11:00, chłopacy o 20:00 mają koncert.
Dobra dziewczyny podbijamy NOWY JORK- powiedziałam podniesionym głosem na co Pezz, Elka i Sophia się zaśmiały, wszystkie cztery miałyśmy kaptury na głowie i ciemne okulary.
Zrobiłyśmy zakupy i wróciłyśmy taxówką do naszego hotelu, rozeszłyśmy się do naszych pokoi.
Harry akurat siedział na łóżku, ja ściągnęłam buty, bluzę i okulary po czym po prostu od tak usiadłam obok Harry'ego a ten od razu mnie mocno przytulił i dał mi buziaka w usta.
A tobie co?- zapytałam - Nic , kocham cię i chciałbym cię brać dzień i noc - Powiedział Harry a ja spaliłam buraka - Przestań, nie teraz- odpowiedziałam i chciałam wstać a Hazza pociągnął mnie za nadgarstek co sprawiło że wylądowałam na jego męskim torsie.
Chwilę poleżeliśmy wtuleni w siebie na łóżku po czym do naszego pokoju wszedł Niall bez pukania.
Kur*a, stary - krzyknął Niall i reszta 1D wraz z dziewczynami wpadła do mojego i Hazzy pokoju jak stado koni.
No co blondasie? nie można już z dziewczyną leżeć w łóżku?- powiedział loczek i wytknął język na Nialla po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Dobra a tak serio co chcesz? - zadałam pytanie - Nic - odpowiedział Niall - Dobra Lou zamknij drzwi i siadajcie wszyscy - powiedziałam.
Kilka minut później wszyscy siedzieliśmy na środku pokoju oglądając film w telewizji, rzecz jasna ja z Hazzą leżeliśmy na łóżku.
Po 16:00 reszta rozeszła się do swoich pokoi a ja z Harrym zostałam, zaczęłam się szykować na ich koncert.
Zrobiłam lekki makijaż, po czym ubrałam się tak:
przeczesałam jeszcze włosy po czym do torebki włożyłam mojego iPhone'a i portfel.
O 17:20 wyszłam z Harrym z naszego pokoju, Harry splótł nasze palce po czym reszta 1D wraz z dziewczynami dołączyła do nas po czym wyszliśmy tyłem hotelu i wsiedliśmy do tour busa 1D i ruszyliśmy w drogę do Madison Square Garden , pod czas drogi dużo się śmialiśmy i gadaliśmy, na miejscu byliśmy o 18:40, wysiedliśmy z tour busa.
KILKA MINUT PÓŹNIEJ:
-Wychodzicie, szybko! - krzyknął jakiś ochroniarz , po czym chwycił Liama za rękę i wyciągnął go z Tour busa. Chwilę później otoczeni kilkoma ochroniarzami zmierzaliśmy do wejścia. Wszystko działo się bardzo szybko z uwagi na to, że przed areną było mnóstwo fanek, co wiązało się z tym, że było bardzo niebezpiecznie. Przez cały ten czas trzymałam Harrego za rękę.
W końcu udało nam się wejść do środka.
Chłopacy poszli do swojej garderoby a ja z dziewczynami poszłyśmy na kawę.
O 19:15 Perrie,Sophia , Eleanor i Ja poszłyśmy do garderoby 1D.
Supportem przed koncertem 1D była Taylor Swift.
O 19:45 chłopcy i my ruszyliśmy w stronę sceny, szliśmy długim korytarzem, potem skręciliśmy w lewo , staliśmy z tyłu sceny, chłopacy wzięli w ręce swoje mikrofony po czym zrobiłam im zdjęcie i dodałam na twittera z podpisem : KONCERT CZAS ZACZĄĆ ... i w tym momencie chłopacy wbiegli na scenę a z niej zeszła Taylor Swift. Słyszałam wrzaski i piski dziewczyn które też po prostu płakały, mdlały.
Hej Taylor- rzekłam - H..Hej - odpowiedziała - Mogę z tobą zdjęcie?- zapytałam - Jasne, chodź- odpowiedziała a ja podałam Perrie mojego iPhone'a aby zrobiła mi zdjęcie, tak też uczyniła.
Dzięki- powiedziałam i przytuliłam Taylor.
Koncert skończył się o 21:15, na końcu koncertu chłopacy zwołali mnie i resztę dziewczyn na scenę.
Wchodząc a raczej wbiegając na scenę czułam się jak gwiazda.
Pomogłyśmy chłopakom porozrzucać ich płyty z autografami po całej arenie po czym zeszliśmy ze sceny i udaliśmy się do garderoby 1D.
Odpoczęliśmy, zjedliśmy pizzę i kebaby po czym wyszliśmy z garderoby i udaliśmy się do tour busa.
O 23:00 byliśmy już w hotelu, każdy porozchodził się do swoich pokoi.
Rozebrałam ciuchy i poszłam w samej bieliźnie do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam świeżą bieliznę i piżamę po czym wyszłam z łazienki, teraz Hazza wszedł do łazienki a ja położyłam się na łóżku czekając na Harry'ego.
Po wyjściu Hazzy z łazienki, zaczęliśmy po prostu uprawiać sex, był to mój pierwszy raz.
Było cudownie, Hazza wchodził swoim "przyjacielem" w moją cipkę. Leżałam na łóżku całkiem naga, Harry swoim językiem delikatnie muskał moją łechtaczkę po czym jego ręce powędrowały w górę i zaczęły masować moje piersi.
W końcu ja przejęłam inicjatywę i zajęłam się Harry'ego kutasem, obciągając go w górę i w dół.
Było nam dobrze, ciche jęki dochodziły z mojej buzi gdy Harry ponownie we mnie wszedł.
Spać szliśmy około 1:30 w nocy.
Nazajutrz obudziłam się o 9:00, powoli wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki.
Wzięłam prysznic, wyszczotkowałam zęby i zrobiłam siusiu po czym ubrałam wcześniej przygotowany zestaw http://www.faslook.com/collection/wiosnalato-67/
włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam lekki make-up i wyszłam z łazienki.
Na dzień dobry Hazza dał mi namiętnego buziaka co odwzajemniłam.
Harry był ubrany w czarne rurki, biały t-shirt i białe converse.
Dzisiaj mieliśmy o 15:00 wylot do Londynu, więc ja i Harry się do końca spakowaliśmy, gdy zaczęliśmy się całować to do naszego pokoju jak do siebie wpadł Louis.
Ty kutasie głupi! pukaj jak wchodzisz!- krzyknął Harry i się ode mnie "odkleił" po czym dźgnął palcem w Louisa brzuch
Auuć, to bolało- odpowiedział Tomlinson masując się po brzuchu- Czego?-odpowiedział Harry - No wiesz przyszedłem sprawdzić czy jesteście gotowi, bo zaraz wyjeżdżamy na lotnisko- odpowiedział Lou i wyszedł z pokoju a Harry wziął nasze walizki i również oboje opuściliśmy pomieszczenie.
Staliśmy wszyscy w grupie, po czym skierowaliśmy się do wyjścia od tyłu hotelu.
Kilka minut później siedzieliśmy już w tourbusie, Perrie leciała wcześniej do reszty dziewczyn z Little Mix do Chicago gdyż one tam miały koncert.
O 12:47 byliśmy na lotnisku, z pomocą ochroniarzy przedostaliśmy się przez wszystkie odprawy itp.
Czekaliśmy teraz na nasz lot który mamy dopiero o 15:00.
Każdy coś robił, ja siedziałam u Hazzy na kolana i bawiłam się jego włosami na głowie, Niall jak zwykle jadł kanapkę, Louis i Eleanor przeglądali gazety , Liam i Sophia gadali o jakimś wyjeździe wspólnym a Zayn gadał przez telefon, czas leciał i leciał w końcu nadeszła godzina 14:30 i udaliśmy się w stronę naszego samolotu.
Gdy po kilku minutach każdy zajął swoje miejsce w specjalnym "przedziale" to czekaliśmy na odlot, który dokładnie o godzinie 15:00 wystartował. Lecieliśmy rozmawiając i śmiejąc się.
Te strefy czasowe doprowadzają mnie do szału, nie na widzę tego jednakże 1D są do tego przyzwyczajeni. W Londynie na lotnisku Stansted byliśmy o 20:15, poszliśmy odebrać nasze bagaże i czekaliśmy na menagera 1D który przyjechał po nas busem, równo o 21:00 byliśmy już w willi.
Od razu poszłam na górę się ogarnąć. Wchodząc do sypialni rzuciłam walizkę , a torbe z laptopem odłożyłam na biurko po czym poszłam do łazienki.
Zmyłam makijaż, wzięłam prysznic , ubrania włożyłam do pralki po czym wyszczotkowałam zęby, ubrałam piżamę i wyszłam z łazienki kładąc się na łóżku, nagle poczułam lekkie muśnięcie w policzek, to był Harry.
Kochanie, nie mam ochoty na nasze igraszki, jestem zmęczona podróżą, dobranoc-powiedziałam i zasnęłam
niedziela, 12 lipca 2015
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Rozdział 3, Cz.4 - " Niespodzianka "
Kilka dni po przeprowadzce do Londynu postanowiłam że odwiedzę moją bff w Polsce i tak też zrobiłam, swoją podróż zaplanowałam przedwczoraj, właśnie kończę się pakować, jest godzina 12:00.
Ubrałam się tak:
Jeszcze tylko przeczesałam włosy i zeszłam z walizką i torbą podręczną na dół do salonu
gdzie czekał na mnie Harry, który miał odwieźć mnie na lotnisko.
Torbę zarzuciłam na ramię, Harry wziął moją walizkę i wyszliśmy z domu, następnie
Harry otworzył auto, wsadził walizkę do bagażnika a następnie otworzył mi drzwi i wygodnie usiadłam na miejscu pasażera, chwilę później byliśmy w drodze na lotnisko.
Gadałam z Harrym na temat naszej przyszłości, było okej, dojechaliśmy ok 12:50, wzięłam walizkę i pożegnałam się z Hazzą, weszłam do środka, lot miałam na godzinę 14:00 , przeszłam przez wszystkie odprawy i nadałam też bagaż po czym czekałam tylko na mój lot, nawet nie zwróciłam uwagi i już była godzina 13:30, więc poszłam na samolot.
Punktualnie o 14:00 samolot odleciał, leciałam z myślą że wszystko wzięłam i że moja przyjaciółka się ucieszy. O 15:45 byłam już na lotnisku w Warszawie, wyszłam z samolotu i poszłam odebraćmój bagaż, następnie złapałam taxówkę i udałam się pod adres mojej bff, o 15:30 byłam na miejscu, zapłaciłam taksówkarzowi i podeszłam do drzwi, zadzwoniłam dzwonkiem.
Chwilę później drzwi otworzyła mi moja bff która się na mnie rzuciła i obie zaczęłyśmy płakać ze szczęścia. Weszłam do środka.
Dzień dobry!-rzekłam przekraczając próg domu - Maggie? co ty tu robisz?- powiedziała mama Alicji - Zrobiłam niespodziankę i przyleciałam na parę dni do was - odpowiedziałam po czym przywitałam się z Alicji mamą i bratem, a następnie poszłam do góry do pokoju.
Resztę dnia spędziłam na rozmowie, opowieściach itp. Opowiedziałam im też o tych dwóch wypadkach, o mojej przeprowadzce.
Ubrałam się tak:
Jeszcze tylko przeczesałam włosy i zeszłam z walizką i torbą podręczną na dół do salonu
gdzie czekał na mnie Harry, który miał odwieźć mnie na lotnisko.
Torbę zarzuciłam na ramię, Harry wziął moją walizkę i wyszliśmy z domu, następnie
Harry otworzył auto, wsadził walizkę do bagażnika a następnie otworzył mi drzwi i wygodnie usiadłam na miejscu pasażera, chwilę później byliśmy w drodze na lotnisko.
Gadałam z Harrym na temat naszej przyszłości, było okej, dojechaliśmy ok 12:50, wzięłam walizkę i pożegnałam się z Hazzą, weszłam do środka, lot miałam na godzinę 14:00 , przeszłam przez wszystkie odprawy i nadałam też bagaż po czym czekałam tylko na mój lot, nawet nie zwróciłam uwagi i już była godzina 13:30, więc poszłam na samolot.
Punktualnie o 14:00 samolot odleciał, leciałam z myślą że wszystko wzięłam i że moja przyjaciółka się ucieszy. O 15:45 byłam już na lotnisku w Warszawie, wyszłam z samolotu i poszłam odebraćmój bagaż, następnie złapałam taxówkę i udałam się pod adres mojej bff, o 15:30 byłam na miejscu, zapłaciłam taksówkarzowi i podeszłam do drzwi, zadzwoniłam dzwonkiem.
Chwilę później drzwi otworzyła mi moja bff która się na mnie rzuciła i obie zaczęłyśmy płakać ze szczęścia. Weszłam do środka.
Dzień dobry!-rzekłam przekraczając próg domu - Maggie? co ty tu robisz?- powiedziała mama Alicji - Zrobiłam niespodziankę i przyleciałam na parę dni do was - odpowiedziałam po czym przywitałam się z Alicji mamą i bratem, a następnie poszłam do góry do pokoju.
Resztę dnia spędziłam na rozmowie, opowieściach itp. Opowiedziałam im też o tych dwóch wypadkach, o mojej przeprowadzce.
sobota, 27 czerwca 2015
Rozdział 3, Cz.4-" Ściągnięcie gipsu, wyprowadzka do Londynu "
Minął miesiąc od wypadku, dziś mam jechać na ściągnięcie gipsu.
Dochodziła właśnie godzina 11:00, wyszłam o kulach z pokoju i zeszłam
pomału ze schodów , wyszłam z mamą z domu, po czym mama zakluczyła dom i wsiadłyśmy
do auta i odjechałyśmy do szpitala, dojechałyśmy tam o 11:30 , wysiedliśmy z auta, mama zakluczyła samochód i udałyśmy się do wejścia do szpitala, minęło 10 minut i weszłam do sali gdzie ściągnęli mi gips, następnie lekarz zapisał mi jakąś maść i powiedział że mam jeszcze sobie robić opatrunki.
O 11:40 siedziałyśmy z mamą na kawie w szpitalnej kawiarence, potem wyszłyśmy ze szpitala i wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do domu, w którym byłyśmy o 12:10.
Weszłam do pokoju, zaczęłam się do końca pakować, gdyż się dziś wyprowadzam do Londynu
do chłopaków z 1D, bo jeśli oni wyjadą w trasę to zajmę się ich domem a przy okazji zacznę się "usamodzielniać" . Wszystkie formalności z przeprowadzką miałam już załatwione także spoko.
Pakowanie skończyłam po 14:00, zajęło mi to dużo czasu, kilka rzeczy też zostawiam tutaj bo nie biorę tam wszystkiego. Będę spała z Harrym, on ma dużą garderobę i już mi mówił że się pomieszczę.
Zniosłam moje walizki po czym wyszłam z domu, pociąg miałam na 15:47, a była już 14:56 , także szłam szybkim krokiem, o 15:30 byłam na miejscu, znalazłam mój pociąg i wsiadłam do niego, zajęłam swoje miejsce i położyłam walizki, na szczęście w moim przedziale siedziałam sama.
O 18:00 byłam już w Londynie, wzięłam moje walizki i wyszłam z pociągu, na peronie czekał na mnie Hazza i Liam , od razu się z nimi przywitałam, po czym poszliśmy do auta, Hazza schował moje walizki do bagażnika i ruszyliśmy, pod czas podróży do ich willi, gadaliśmy o ich trasie itp.
O 18:40 byliśmy na miejscu, ich willa znajdowała się na obrzeżach Londynu.
Willa była przepiękna
wjechaliśmy na posesje, następnie dżentelmen Louis wysiadł z auta i otworzył mi drzwi, za nim wysiadł Harry, który wyjął moje walizki z samochodu, weszliśmy do środka.
Zaparło mi dech w piersiach, wnętrze domu było przepiękne, takie eleganckie.
Z kuchni unosił się zapach kawy, od razu tam poszłam a w kuchni była reszta 1D, przywitałam się z nimi i poszłam do Hazzy, weszliśmy po schodach do góry, po czym weszliśmy do sypialni Harry'ego, tzn teraz jego i mojej sypialni.
Hazz otworzył garderobę, faktycznie zmieszczę się w niej-rzekłam i zaczęłam się rozpakowywać. W jednej walizce miałam elektronikę ( laptop, telefon, ładowarki i aparat ) , w drugiej walizce miałam ciuchy a w trzeciej buty, natomiast w torbie podręcznej miałam kosmetyki.
Rozpakowanie się zajęło mi jakieś 2h, następnie poszłam do łazienki , wzięłam prysznic i poszłam do sypialni, napisałam mamie smsa że idę spać i że jutro zadzwonię.
Dochodziła właśnie godzina 11:00, wyszłam o kulach z pokoju i zeszłam
pomału ze schodów , wyszłam z mamą z domu, po czym mama zakluczyła dom i wsiadłyśmy
do auta i odjechałyśmy do szpitala, dojechałyśmy tam o 11:30 , wysiedliśmy z auta, mama zakluczyła samochód i udałyśmy się do wejścia do szpitala, minęło 10 minut i weszłam do sali gdzie ściągnęli mi gips, następnie lekarz zapisał mi jakąś maść i powiedział że mam jeszcze sobie robić opatrunki.
O 11:40 siedziałyśmy z mamą na kawie w szpitalnej kawiarence, potem wyszłyśmy ze szpitala i wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do domu, w którym byłyśmy o 12:10.
Weszłam do pokoju, zaczęłam się do końca pakować, gdyż się dziś wyprowadzam do Londynu
do chłopaków z 1D, bo jeśli oni wyjadą w trasę to zajmę się ich domem a przy okazji zacznę się "usamodzielniać" . Wszystkie formalności z przeprowadzką miałam już załatwione także spoko.
Pakowanie skończyłam po 14:00, zajęło mi to dużo czasu, kilka rzeczy też zostawiam tutaj bo nie biorę tam wszystkiego. Będę spała z Harrym, on ma dużą garderobę i już mi mówił że się pomieszczę.
Zniosłam moje walizki po czym wyszłam z domu, pociąg miałam na 15:47, a była już 14:56 , także szłam szybkim krokiem, o 15:30 byłam na miejscu, znalazłam mój pociąg i wsiadłam do niego, zajęłam swoje miejsce i położyłam walizki, na szczęście w moim przedziale siedziałam sama.
O 18:00 byłam już w Londynie, wzięłam moje walizki i wyszłam z pociągu, na peronie czekał na mnie Hazza i Liam , od razu się z nimi przywitałam, po czym poszliśmy do auta, Hazza schował moje walizki do bagażnika i ruszyliśmy, pod czas podróży do ich willi, gadaliśmy o ich trasie itp.
O 18:40 byliśmy na miejscu, ich willa znajdowała się na obrzeżach Londynu.
Willa była przepiękna
wjechaliśmy na posesje, następnie dżentelmen Louis wysiadł z auta i otworzył mi drzwi, za nim wysiadł Harry, który wyjął moje walizki z samochodu, weszliśmy do środka.
Zaparło mi dech w piersiach, wnętrze domu było przepiękne, takie eleganckie.
Z kuchni unosił się zapach kawy, od razu tam poszłam a w kuchni była reszta 1D, przywitałam się z nimi i poszłam do Hazzy, weszliśmy po schodach do góry, po czym weszliśmy do sypialni Harry'ego, tzn teraz jego i mojej sypialni.
Hazz otworzył garderobę, faktycznie zmieszczę się w niej-rzekłam i zaczęłam się rozpakowywać. W jednej walizce miałam elektronikę ( laptop, telefon, ładowarki i aparat ) , w drugiej walizce miałam ciuchy a w trzeciej buty, natomiast w torbie podręcznej miałam kosmetyki.
Rozpakowanie się zajęło mi jakieś 2h, następnie poszłam do łazienki , wzięłam prysznic i poszłam do sypialni, napisałam mamie smsa że idę spać i że jutro zadzwonię.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Rozdział 3, cz.4- " Impreza, alkohol i poważny wypadek "
Po dość długim wyjeździe, tydzień wróciłam z Liamem do naszego rodzinnego domu.
Był piątek, godzina 15:00, siedziałam właśnie w salonie gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi,
więc poszłam je otworzyć, była to Lucy i jej chłopak, wpuściłam ich do środka.
Meg, idziesz z nami na imprezę dzisiaj do tego nowego klubu co go niedawno otworzyli? - Lucy zadała mi pytanie- No nie wiem w sumie.. - odpowiedziałam - No weź no, będzie super przy okazji poznasz kolegów Nicolasa- powiedziała Lucy, a ja po dłuższych przemyśleniach się zgodziłam - Więc przyjdziemy po ciebie na 20:00 , tylko bądź gotowa - powiedział Nocolas i wyszedł z Lucy.
O 16:15 wrócił Liam i rodzice.
Ermm, słuchajcie idę dzisiaj na imprezę i nie wiem o której wrócę także się o mnie nie martwcie- rzekłam - No okej, tylko proszę uważaj na siebie - rzekł tata - Okej okej - powiedziałam i poszłam do siebie na górę, weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, umyłam włosy po czym je wysuszyłam i wyprostowałam a następnie owinięta szlafrokiem weszłam z powrotem do pokoju, usiadłam na łóżku gdy nagle do pokoju wszedł Liam.
Mówiłam ci, pukaj jak wchodzisz !- rzekłam - Dobra dobra, ej ja spadam bo wyjeżdżam do Londynu do chłopaków, mamy jutro jakiś wywiad, potem koncert i znowu wywiad , więc mnie nie będzie jakieś 2-3 dni - powiedział Liam - Dobrze wiedzieć-odpowiedziałam - Siostra, tylko serio uważaj na tej imprezie bo ponoć w tym klubie to nawet ćpają- powiedział Liam- Braciszku ja wiem co robić, spokojnie nic mi się nie stanie- powiedziałam i pożegnałam się z Liasiem po czym on wyszedł z pokoju.
Dochodziła godzina 19:00 ..
Cooo to już ta godzina?-rzekłam sama do siebie i zrzucając w pośpiechu szlafrok z siebie weszłam do mojej garderoby, szukając nerwowo jakiegoś fajnego zestawu żebym mogła go dziś na imprezę ubrać, w końcu postanowiłam że ubiorę się tak:
Obudziłam się po około 15 sekundach, byłam podłączona do jakiś urządzeń, pielęgniarki biegały od sali do sali, lekarz który się mną zajmuje cały czas stał obok mojego łóżka.
Czułam że znowu chyba odlecę, ale nie.. lekarz podłączył mi tlen, poczułam lekką ulgę.
Gdzie moja torebka, chcę zadzwonić do moich rodziców - powiedziałam do lekarza - Spokojnie, twoi rodzice zostali już powiadomieni i już tu jadą- odpowiedział i po dosłownie 20 minutach moi rodzice zjawili się w szpitalu, mama była cała zapłakana, a tata ją uspokajał.
Państwo są rodzicami Maggie, tak?- zapytał się lekarz- Tak - odpowiedział tata i razem z lekarzem poszli do gabinetu lekarzy.
W tym samym czasie, usnęłam.
Był piątek, godzina 15:00, siedziałam właśnie w salonie gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi,
więc poszłam je otworzyć, była to Lucy i jej chłopak, wpuściłam ich do środka.
Meg, idziesz z nami na imprezę dzisiaj do tego nowego klubu co go niedawno otworzyli? - Lucy zadała mi pytanie- No nie wiem w sumie.. - odpowiedziałam - No weź no, będzie super przy okazji poznasz kolegów Nicolasa- powiedziała Lucy, a ja po dłuższych przemyśleniach się zgodziłam - Więc przyjdziemy po ciebie na 20:00 , tylko bądź gotowa - powiedział Nocolas i wyszedł z Lucy.
O 16:15 wrócił Liam i rodzice.
Ermm, słuchajcie idę dzisiaj na imprezę i nie wiem o której wrócę także się o mnie nie martwcie- rzekłam - No okej, tylko proszę uważaj na siebie - rzekł tata - Okej okej - powiedziałam i poszłam do siebie na górę, weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, umyłam włosy po czym je wysuszyłam i wyprostowałam a następnie owinięta szlafrokiem weszłam z powrotem do pokoju, usiadłam na łóżku gdy nagle do pokoju wszedł Liam.
Mówiłam ci, pukaj jak wchodzisz !- rzekłam - Dobra dobra, ej ja spadam bo wyjeżdżam do Londynu do chłopaków, mamy jutro jakiś wywiad, potem koncert i znowu wywiad , więc mnie nie będzie jakieś 2-3 dni - powiedział Liam - Dobrze wiedzieć-odpowiedziałam - Siostra, tylko serio uważaj na tej imprezie bo ponoć w tym klubie to nawet ćpają- powiedział Liam- Braciszku ja wiem co robić, spokojnie nic mi się nie stanie- powiedziałam i pożegnałam się z Liasiem po czym on wyszedł z pokoju.
Dochodziła godzina 19:00 ..
Cooo to już ta godzina?-rzekłam sama do siebie i zrzucając w pośpiechu szlafrok z siebie weszłam do mojej garderoby, szukając nerwowo jakiegoś fajnego zestawu żebym mogła go dziś na imprezę ubrać, w końcu postanowiłam że ubiorę się tak:
po ubraniu się zasiadłam to toaletki i zrobiłam lekki makijaż po czym zarzuciłam torebkę na ramie do której włożyłam telefon i zeszłam na dół, pogadałam chwilę z rodzicami po czym zadzwonił ktoś do drzwi, była to Lucy i Nicolas, wyszłam z domu żegnając się z rodzicami, do tego klubu nie było jakoś strasznie daleko, więc poszliśmy na pieszo.
O 20:32 byliśmy na miejscu, kupiliśmy wejściówki i weszliśmy do środka.
Głośna muzyka rozbrzmiewała w głośnikach, było świetnie. Usiedliśmy do stolika przy którym siedziało dwóch chłopaków i dwie dziewczyny, byli to znajomi Nicolasa i Lucy.
Od razu się z nimi zapoznałam, jeden miał na imię Jared, drugi Michael natomiast dziewczyny Nathalie i Victoria.
Po krótkim czasie zamówiliśmy sobie po drinku, zabawa trwała w najlepsze, zamawialiśmy kolejne drinki, było ich co raz więcej i więcej, po pewnym czasie zaczęło mi się kręcić w głowie, ale po krótce przeszło. Ok 1:30 w nocy wyszliśmy z klubu.
Ty jesteś pewien że chcesz do samochodu wsiąść?-zapytałam Jareda - Tak-odpowiedział chłopak i otworzył mi drzwi od samochodu, było nas w samochodzie 7, całe szczęście że ten samochód akurat był siedmioosobowy, ja siedziałam obok kierowcy. Po pięciu minutach jechaliśmy, Jared chyba za dużo wypił, bo niedaleko za klubem wpadł w poślizg, po czym uderzył w drzewo i dachował...
* 1:53 w nocy *
Po krótkiej chwili się ocknęłam, zaczęłam krzyczeć, płakać i wszystko na raz, odczuwałam cholerny ból w prawej nodze. Wokół samochodu kręcili się strażacy, policja i ratownicy z pogotowia.
Wyciągali po kolei moich znajomych, po krótkiej chwili znów zemdlałam.
.
.
.
.
.
.
Ocknęłam się po około dwóch minutach, nadal siedziałam zakleszczona w samochodzie, noga mnie strasznie bolała, na dodatek miałam rozwalony łuk brwiowy, cały czas płakałam, miałam rozmazany makijaż.
Spokojnie, już cię wyciągamy- rzekł jeden ze strażaków który odcinał wraz z kolegami tył samochodu - Nieee.. nie..nie daje rady, boli mn..mnie... - nie dokończyłam zdania..
.
.
.
.
.
.
.
.
Ocknęłam się kilka sekund później, tym razem leżałam chyba w karetce, nade mną stali ratownicy medyczni którzy zawieźli mnie na sygnale do szpitala, trudno mi się oddychało, noga mnie bolała tak samo jak łuk brwiowy i lewa ręka. Cały czas płakałam, nie mogłam się uspokoić, po 10 min dojechaliśmy do szpitala, ratownicy wynieśli mnie na noszach z karetki po czym wjechali tymi " noszami " do szpitala.
Halo, wiesz gdzie jesteś? - zapytał się mnie lekarz - Nic mu nie odpowiedziałam bo znów zemdlałam.
Obudziłam się po około 15 sekundach, byłam podłączona do jakiś urządzeń, pielęgniarki biegały od sali do sali, lekarz który się mną zajmuje cały czas stał obok mojego łóżka.
Czułam że znowu chyba odlecę, ale nie.. lekarz podłączył mi tlen, poczułam lekką ulgę.
Gdzie moja torebka, chcę zadzwonić do moich rodziców - powiedziałam do lekarza - Spokojnie, twoi rodzice zostali już powiadomieni i już tu jadą- odpowiedział i po dosłownie 20 minutach moi rodzice zjawili się w szpitalu, mama była cała zapłakana, a tata ją uspokajał.
Państwo są rodzicami Maggie, tak?- zapytał się lekarz- Tak - odpowiedział tata i razem z lekarzem poszli do gabinetu lekarzy.
W tym samym czasie, usnęłam.
*2:46 w nocy - Londyn , oczami Liama *
Wchodziłem właśnie z chłopakami do naszego hotelu, gdy nagle zadzwonił mój telefon, który rzecz jasna odebrałem.
Że co? że Meg w szpitalu jest... ale jak .. jak to?- powiedziałem zdenerwowany a chłopacy stanęli jak słupy- Meg miała wypadek samochodowy, wracała ze znajomymi z imprezy - powiedziała moja mama - Nie.. mamo.. przyjadę z chłopakami.. - powiedziałem - Nie, Liam zostań w Londynie, my się nią zajmiemy, powiedz Harry'emu żeby się nie martwił, jej stan jest stabilny - odpowiedziała moja mama a my z chłopakami weszliśmy do hotelu i skierowaliśmy się do naszego hotelowego apartamentu. Pogadałem chwilę z mamą, a potem po rozłączeniu się opowiedziałem wszystko chłopakom, którzy byli zszokowani.
Siedzieliśmy wszyscy totalnie zamurowani, po kilku minutach porozchodziliśmy się do swoich łóżek.
***
Tydzień później wyszłam do domu, prawą nogę mam złamaną, mam założony gips, także nici z imprez i większych spacerów, będę siedziała w domu albo na ogrodzie.
Kolejny weekend, tym razem chłopacy z 1D znowu przyjechali do Wolverchampton, cały czas
mi się pytają czy czegoś nie potrzebuje itp. Wczoraj się dowiedziałam że Jared i Nathalie zginęli w wypadku, nie znałam ich za bardzo ale na pogrzeb pójdę a raczej pojadę autem.
środa, 13 maja 2015
Rozdział 3, Cz,3- " Wyjazd z 1D w trasę "
Rano obudził mnie dźwięk dzwonka w telefonie, od razu go wyłączyłam i
spojrzałam za zegarek, godzina 5:00. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki,
wzięłam prysznic, umyłam włosy i je wysuszyłam po czym wyszłam z łazienki
i weszłam do garderoby gdzie wybrałam taki zestaw:
i się w niego ubrałam, wyszłam z garderoby i usiadłam do toaletki gdzie zrobiłam lekki make up i włosy związałam w wysoką kitkę, po czym wzięłam moją walizkę i zeszłam na dół, telefon miałam w kieszeni. Usiadłam do stołu i zjadłam śniadanie.
Dziś miałam wyjechać z moim bratem i jego kumplami w trasę.
Wyjeżdżaliśmy spod mojego i Liama rodzinnego domu.
Wyjechaliśmy o 6:15.
spojrzałam za zegarek, godzina 5:00. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki,
wzięłam prysznic, umyłam włosy i je wysuszyłam po czym wyszłam z łazienki
i weszłam do garderoby gdzie wybrałam taki zestaw:
i się w niego ubrałam, wyszłam z garderoby i usiadłam do toaletki gdzie zrobiłam lekki make up i włosy związałam w wysoką kitkę, po czym wzięłam moją walizkę i zeszłam na dół, telefon miałam w kieszeni. Usiadłam do stołu i zjadłam śniadanie.
Dziś miałam wyjechać z moim bratem i jego kumplami w trasę.
Wyjeżdżaliśmy spod mojego i Liama rodzinnego domu.
Wyjechaliśmy o 6:15.
środa, 8 kwietnia 2015
Rozdział 3, cz.2- " Wypadek i pobyt w szpitalu "
Kilka miesięcy temu skończyłam szkołę, zdałam maturę w 100%, otrzymałam
świadectwo z paskiem, list gratulacyjny, ale wróćmy do teraźniejszości.
Godzina 10:30 , piątek za oknem widać słoneczko, nie chce mi się
podnieść z łóżka ale w końcu to robię, gdy wstałam z łóżka od razu weszłam do łazienki,
wzięłam poranną kąpiel, umyłam i rozczesałam włosy po czym je wysuszyłam i wyszłam
z łazienki, weszłam do garderoby, ubrałam się w taki o to zestaw:
świadectwo z paskiem, list gratulacyjny, ale wróćmy do teraźniejszości.
Godzina 10:30 , piątek za oknem widać słoneczko, nie chce mi się
podnieść z łóżka ale w końcu to robię, gdy wstałam z łóżka od razu weszłam do łazienki,
wzięłam poranną kąpiel, umyłam i rozczesałam włosy po czym je wysuszyłam i wyszłam
z łazienki, weszłam do garderoby, ubrałam się w taki o to zestaw:
po czym przerzuciłam torbę przez ramię do której włożyłam telefon i portfel z pieniędzmi, po czym
zeszłam ma dół, spojrzałam na zegarek- godzina 11:20. Siedziałam już w kuchni, zjadłam szybko śniadanie, po czym miałam już wychodzić gdy zaczepił mnie Liam.
Gdzie idziesz?- zapytał- Na miasto, idę na jakieś zakupy chyba- odpowiedziałam i wyszłam.
Dochodziłam właśnie do parku, przeszłam przez ulicę i weszłam do parku, szłam ścieżką, bo tędy miałam najbliżej do centrum handlowego. Kiedy byłam już na miejscu a byłam tam o godzinie 11:40, to najpierw wstąpiłam do Starbucks'a po kawę, a następnie poszłam poszukać czegoś nowego, było dużo ładnych ciuchów ale nic nie kupiłam, nie wiedziałam co wybrać.
W końcu spojrzałam na wyświetlacz telefonu, godzina 12:57, pomyślałam że już wyjdę z tego centrum i tak też zrobiłam, nie chciało mi się wracać na pieszo do domu więc wzięłam zamówiłam taxówkę, która podjechała po 10 minutach, wsiadłam do niej, ale wyczułam woń alkoholu od kierowcy.. siedziałam na tylnym siedzeniu, przypięta pasami, jechaliśmy obrzeżem miasta, gdy nagle na łuku drogi taxówka zjechała na bok i uderzyła w drzewo, poczułam silne uderzenie i straciłam przytomność, którą odzyskałam po jakiś 5 minutach. Miałam rozwalony łuk brwiowy, wargę, rozciętą rękę i kawałek szkła wbity w prawą dłoń, wokół samochodu chodzili policjanci, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu wypadku, strasznie płakałam, trzęsłam się ze strachu, gdy nagle znów straciłam przytomność.
***
Obudziłam się na łóżku w białej sali podłączona do kroplówki i innych urządzeń , nie wiedziałam gdzie jestem.. nagle podszedł do mnie jakiś pan w białym ubraniu.
Wiesz gdzie jesteś? -zapytał - N..Nie.. - powiedziałam cichym głosem - Jesteś w szpitalu- odpowiedział lekarz - A.. A gdzie moi rodzice?-zapytałam? - Nie ma tu ich, masz jakiś numer do nich? - zapytał lekarz - T..Ta.Tak, w telefonie mam zapisane wszystkie numery, proszę go wziąć i zadzwonić do moi..- nie dokończyłam zdania bo znów straciłam przytomność.
OCZAMI LIAMA:
Było już po 14:00, mojej siostry nie było w domu, co mnie zdziwiło gdyż mówiła że nie będzie długo, naszych rodziców nie było, nagle zadzwonił mi telefon.
Halo? to ty siostro?- powiedziełem - Nie to nie twoja siostra, dzwonię ze szpitala, twoja siostra tutaj jest - odpowiedział lekarz a mnie zamurowało - Ale jak to? co się stało?- powiedziałem - To nie jest rozmowa na telefon, przyjedź do szpitala- odpowiedział lekarz - Dobrze- odpowiedziałem i się rozłączyłem, natychmiast zadzwoniłem do rodziców, nie chciałem ich martwić, przyjechali po 20 minutach.
Co się stało Liam?-zapytała mama - Maggie jest w szpitalu, nie wiem co się stało ale lekarz powiedział że to nie rozmowa na telefon- powiedziałem - Jak to.. - moi rodzice się zmówili.
Wyszliśmy wszyscy z domu, mama go zakluczyła i wsiedliśmy do auta taty po czym odjechaliśmy do szpitala. Ok 14:40 byliśmy na miejscu, tata zaparkował samochód, wysiedliśmy z niego i weszliśmy do szpitala, na recepcji zapytaliśmy o Meg, recepcjonistka wskazała nam odpowiednie drzwi do sali w której leżała Maggie, rodzice poszli porozmawiać z lekarzem a ja wszedłem do Meg.
Gdy wszedłem do Maggie to ona była blada jak ściana, była podłączona do jakiegoś urządzenia i do kroplówki. Była też nieźle poobijana.
Meg! jak.. jak ty się czujesz? -zapytałem - Już lepiej, ale strasznie boli mnie głowa i nadal słabo mi jest- odpowiedziałam - Rodzice też tu są tylko poszli porozmawiać z lekarzem - powiedziałem a Meg skinęła tylko głową - Harry wie o tym?- zapytałam - Nie, ale zaraz do niego zadzwonię , bo w sumie chłopacy mieli przyjechać na weekend do nas- odpowiedziałem a Maggie znowu skinęła głową. Kilka minut potem do sali weszli rodzice z lekarzem a ja wyszedłem z sali, wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do Harry'ego.
Siema Hazz, jesteście już w drodze do nas? -zapytałem - Tak, a nawet jesteśmy już pod waszym domem ale nikogo nie ma - odpowiedział loczek - Bo.. bo jesteśmy w szpitalu u Meg- odpowiedziałem - Że co? ale co się stało? - zapytał Hazz - Przyjedźcie do szpitala - powiedziałem i się rozłączyłem po czym schowałem telefon do kieszeni.
O 15:30 do szpitala weszła reszta 1D, przywitałem się z nimi i pokazałem salę na której leży Meg, od razu wszyscy do niej weszli, a pacjenci leżący na sali zrobili wielkie oczy.
Meg, kochanie! co ci jest?- powiedział Harry - Już lepiej, ale strasznie boli mnie głowa i nadal słabo mi jest- odpowiedziałam - Strasznie wyglądasz- dodał Niall - Tyle to ja wiem, moja ręka wygląda gorzej bo jeszcze szkła mi nie wyciągnęli i mnie to uwiera strasznie - powiedziałam gdy na salę wszedł lekarz.
Teraz zabierzemy państwa córkę na prześwietlenie tej ręki, po czym wyciągniemy szkło i zszyjemy ranę - powiedział lekarz a pielęgniarki wywiozły mnie na łóżku z sali.
______________
W szpitalu spędziłam tydzień czasu, teraz leżę w domu i odpoczywam, ponieważ miałam wstrząs mózgu i jestem jeszcze osłabiona, na szczęście cały czas rodzice i Liam się mną opiekują, ale jak tylko wrócę do zdrowia, to Liam obiecał mi że zabiera mnie z chłopakami w trasę koncertową.
wtorek, 10 marca 2015
Rozdział 3, cz.1 - " Moja 18-nastka "
* KILKANAŚCIE MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Wstałam rano, sprawdziłam telefon, pełno smsów z życzeniami, życzenia na fb, instagramie i twitterze też były. Byłam mile zaskoczona, odłożyłam telefon i poszłam do łazienki, tam się wykąpałam i wyszłam. Zeszłam na dół, owinięta moim szlafrokiem. Nikogo nie było, był piątek. Myślałam że ktoś w tym domu został a jednak nie, na stole w kuchni znalazłam karteczkę z napisem:
" Ze szkoły jesteś zwolniona, w kopercie obok masz pieniądze na bilet do Londynu. Po przyjeździe do Londynu udaj się do willi 1D. Bądź tak na 16:30 i ubierz się ładnie." -Rodzice
No ciekawe co oni kombinują-pomyślałam i wróciłam do siebie do góry. Na zegarku była 8:30, cały dzień będę się nudziła-powiedziałam i weszłam na laptopa, zalogowałam się na skype, akurat była dostępna moja przyjaciółka Alicja to się z nią połączyłam. Gadałam z nią ok 2h.
O 10:40 wyłączyłam laptopa, i spakowałam torbę podręczną po czym ubrałam się w:
( OPRÓCZ TOREBKI )..
Zeszłam na dół z moją torbą podręczną, spojrzałam na zegarek który wskazywał 11:45.
Ja się tak długo grzebałam?-powiedziałam sama do siebie i usiadłam na sofie w salonie, gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi, wstałam i poszłam je otworzyć, przed drzwiami stała Lucy i jej chłopak Nicolas. Wpuściłam ich do środka.
Zaczęli mi śpiewać 100 lat i dali mi wielkie pudełko obwiązane różową wstążką.
Dziękuje-odpowiedziałam i nakazałam im usiąść w salonie.
Poszłam do kuchni , nalałam do kieliszków szampana i przyniosłam to do salonu.
Wypiliśmy za moje zdrowie, pogadaliśmy z 2 h. po czym oni poszli a ja wyszłam na pociąg, była godzina 13:50, około 20 minut później byłam już na stacji, wsiadłam w odpowiedni pociąg i odjechałam. W Londynie byłam równo o 16:00. No super mam półgodziny na dojście do willi 1D.. nie dam rady w szpilkach-pomyślałam. Nagle zobaczyłam taxówkę, od razu do niej wsiadłam i powiedziałam adres. Dojechaliśmy tam w równe 30 minut.
Zapłaciłam taxówkarzowi i wyszłam z taxi po czym weszłam na posesje 1D.
Coś było dziwnego... nikogo nie było widać. No cóż-westchnęłam i weszłam do środka.
To co zobaczyłam .. po prostu to było przepiękne.. nagle z góry zbiegli goście, moi rodzice, całe 1D ( oprócz Harry'ego), Little Mix, rodzice Hazzy, siostra Zayna...i wiele innych. Zaczęli śpiewać mi 100 lat, po czym każdy po kolei składał mi życzenia i wręczał prezenty. Na końcu stał Harry z tortem na którym było moje i jego zdjęcie.
Harry położył tort na stole w jadalni. Wszyscy zasiedliśmy do stołu.
Było super. Impreza trwała do później nocy.
poniedziałek, 9 marca 2015
Rozdział 2, cz.6- " Koniec wakacji i rozpoczęcie roku szkolnego"
Dochodziła właśnie godzina 11:45, gdy zadzwonił mój telefon.
Halo?-powiedziałam - Hej, to ja Alicja, jestem już w domu, dziękuje ci za każdą chwilę spędzoną razem, za zdjęcia, filmiki, ognisko, podchody, zakupy, namioty. Było super, ale jest już praktycznie końcówka wakacji - powiedziała moja przyjaciółka.
Ja też dziękuje ci, za rok powtórka-powiedziałam. Zamieniłyśmy jeszcze 2 zdania i się rozłączyłam, bo jechałam właśnie z rodzicami na zakupy. Musiałam kupić książki, przybory szkolne i parę innych rzeczy. Wybraliśmy się do galerii, godzina 12:30 , pełno ludzi, dzieci z rodzicami itp.
Tata poszedł kupić mi książki do księgarni, a mama poszła ze mną po przybory szkolne, weszłyśmy do sklepu " School Time " gdzie znajdowało się wszystko do szkoły prócz książek.
Cały koszyk był zawalony zeszytami, długopisami itp.
Po zapłaceniu za zakupy, wyszłyśmy z pełną torbą.
Potrzebujesz nowy plecak, czy chcesz ten stary co masz?-Zadała mi pytanie moja mama
Ja nie wiem właściwie tamten jest dobry jeszcze, ale wolałabym coś nowego- odparłam i weszłam z mamą do sklepu NIKE, tam kupiłam różowy plecak z białym znaczkiem NIKE, oraz nową parę NIKE ROSHE RUN. Zapłaciłyśmy za to i wyszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy do Starbucks'a na kawę. Mama zadzwoniła do taty żeby przyszedł, ten zjawił się po 5 minutach. Zamówiliśmy 3 duże kawy i je wypiliśmy a następnie wyszliśmy z zatłoczonej galerii. Gdy byliśmy już na parkingu to tata odpalił samochód, zakupy włożyliśmy do bagażnika i zajęliśmy następnie swoje miejsca.
Przez całą drogę pisałam smsy z Harrym i Alicją.
W końcu dotarliśmy do domu, tata wjechał na posesję, wyszliśmy z samochodu. Wyjęłam z mamą zakupy z bagażnika i weszłyśmy do domu.
Od razu poszłam na górę to wszystko ogarnąć.
Ugh, to już ta godzina?-powiedziałam sama do siebie gdy na zegarku wybiła godzina 16:00.
Zeszłam na dół, pooglądałam tv, potem coś zjadłam i poszłam na górę.
Przygotowałam sobie ciuchy na jutrzejsze rozpoczęcie roku szkolnego i poszłam wziąć prysznic. Umyłam włosy, potem je wysuszyłam i dokładnie rozczesałam.
Twarz wysmarowałam kremem nawilżającym po czym wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżko, jutro rozpoczęcie roku szkolnego miałam na godzinę 9:00.
Leżałam na tym łóżku aż w końcu usnęłam.
Halo?-powiedziałam - Hej, to ja Alicja, jestem już w domu, dziękuje ci za każdą chwilę spędzoną razem, za zdjęcia, filmiki, ognisko, podchody, zakupy, namioty. Było super, ale jest już praktycznie końcówka wakacji - powiedziała moja przyjaciółka.
Ja też dziękuje ci, za rok powtórka-powiedziałam. Zamieniłyśmy jeszcze 2 zdania i się rozłączyłam, bo jechałam właśnie z rodzicami na zakupy. Musiałam kupić książki, przybory szkolne i parę innych rzeczy. Wybraliśmy się do galerii, godzina 12:30 , pełno ludzi, dzieci z rodzicami itp.
Tata poszedł kupić mi książki do księgarni, a mama poszła ze mną po przybory szkolne, weszłyśmy do sklepu " School Time " gdzie znajdowało się wszystko do szkoły prócz książek.
Cały koszyk był zawalony zeszytami, długopisami itp.
Po zapłaceniu za zakupy, wyszłyśmy z pełną torbą.
Potrzebujesz nowy plecak, czy chcesz ten stary co masz?-Zadała mi pytanie moja mama
Ja nie wiem właściwie tamten jest dobry jeszcze, ale wolałabym coś nowego- odparłam i weszłam z mamą do sklepu NIKE, tam kupiłam różowy plecak z białym znaczkiem NIKE, oraz nową parę NIKE ROSHE RUN. Zapłaciłyśmy za to i wyszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy do Starbucks'a na kawę. Mama zadzwoniła do taty żeby przyszedł, ten zjawił się po 5 minutach. Zamówiliśmy 3 duże kawy i je wypiliśmy a następnie wyszliśmy z zatłoczonej galerii. Gdy byliśmy już na parkingu to tata odpalił samochód, zakupy włożyliśmy do bagażnika i zajęliśmy następnie swoje miejsca.
Przez całą drogę pisałam smsy z Harrym i Alicją.
W końcu dotarliśmy do domu, tata wjechał na posesję, wyszliśmy z samochodu. Wyjęłam z mamą zakupy z bagażnika i weszłyśmy do domu.
Od razu poszłam na górę to wszystko ogarnąć.
Ugh, to już ta godzina?-powiedziałam sama do siebie gdy na zegarku wybiła godzina 16:00.
Zeszłam na dół, pooglądałam tv, potem coś zjadłam i poszłam na górę.
Przygotowałam sobie ciuchy na jutrzejsze rozpoczęcie roku szkolnego i poszłam wziąć prysznic. Umyłam włosy, potem je wysuszyłam i dokładnie rozczesałam.
Twarz wysmarowałam kremem nawilżającym po czym wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżko, jutro rozpoczęcie roku szkolnego miałam na godzinę 9:00.
Leżałam na tym łóżku aż w końcu usnęłam.
* NA ZAJUTRZ-ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO*
Obudził mnie Liam, myślałam że go zabije.
Kurde, Liam! która to godzina jest że mnie budzisz co?-powiedziałam oburzona i spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 7:30.
Liam, ja cię kiedyś chyba zabije-powiedziałam i wstałam z łóżka a Liam wyszedł z pokoju.
Poszłam do łazienki gdzie ubrałam się we wcześniej przygotowany outfit:
po czym po wyjściu z łazienki zasiadłam do mojej toaletki, zrobiłam lekki makijaż, rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone włosy po czym wsadziłam do torebki telefon i zeszłam na dół. Dochodziła 8:10, zjadłam na szybko płatki z mlekiem i wyszłam z domu a za mną mój tata który mnie odwiózł do szkoły gdzie byłam o 8:30, przed szkołą spotkałam Lucy i jej chłopaka. Przywitałam się z nimi i weszliśmy do szkoły, czułam na sobie wzrok innych ale nie przejmowałam się tym. Poszliśmy na salę gimnastyczną, zajęliśmy miejsca. Punktualnie o 9:00 dyrektor zaczął przemowę, potem udaliśmy się do naszych klas, zapisaliśmy plan lekcji i mogliśmy wyjść. Po 1h byłam z Lucy i jej chłopakiem na dworze przed szkołą, zrobiliśmy sobie selfie i wstawiłam je na instagrama z podpisem:
"First day in school witch my friends" po czym pod szkołę podjechał mój tata, ok 10:30 byłam już w domu, najpierw się spakowałam na jutro a następnie poszłam się przebrać.
Ubrałam zwykły biały t-shirt, czarne rurki i białe krótkie converse.
Cały dzień spędziłam w domu.
poniedziałek, 23 lutego 2015
Rozdział 2, cz.5- " Ognisko "
Dochodziła godzina 13:30, a ja byłam jeszcze w piżamie. Alicja siedziała na dole w kuchni, chłopaków z 1D nie było jeszcze widać ale za to słychać było ich w całym domu.
Weszłam do łazienki, umyłam twarz,ręce i rozczesałam włosy po czym ubrałam się we wcześniej przygotowany zestaw:
Weszłam do łazienki, umyłam twarz,ręce i rozczesałam włosy po czym ubrałam się we wcześniej przygotowany zestaw:
po czym wyszłam z łazienki i z łóżka wzięłam mój telefon po czym zeszłam na dół. Rodziców nie było w domu.
Hej!-rzekłam w stronę mojej bff siedzącej w kuchni i pijącej kawę- Hejka-odpowiedziała - No a ty mi kawy nie zrobiłaś?-powiedziałam z lekkim uśmieszkiem na twarzy- Haha nie, ale zaraz ci zrobię-rzekła - Nie no spoko, nie trzeba, napiję się soku-powiedziałam i do szklanki wlałam sok marchewkowy i w tym samym czasie pojawił się Louis który mi go zabrał i wypił - Ty mendo nienapita! wypiłeś mi mój sok!-rzekłam i zaczęłam gonić Louisa po całej kuchni i salonie aż w końcu przestałam bo Harry, Liam, Zayn , Niall no i Alicja się patrzyli na nas jak na idiotów.
Debil!-rzekłam i wróciłam do kuchni, tym razem nalałam w szklankę zimną wodę z kranu i wypiłam ją jednym duszkiem. Wszyscy robili co innego, Louis i Liam zmywali naczynia, Harry,Niall i Zayn oglądali TV a ja z Aliss poszłam na miasto, tzn chciałam ją oprowadzić po mieście.
Szłyśmy w stronę mojej szkoły, pokazałam jej moją szkołę i trochę o niej opowiedziałam, potem poszłyśmy do centrum handlowego a na końcu do pizzeri. Ok 18:00 wróciłyśmy do domu, ogarnęłyśmy się u mnie w pokoju. Po czym przyszedł Liam powiedzieć że nasi rodzice wrócą dopiero jutro wieczorem i że dzisiaj robimy ognisko o 19:30. Chwilę z nim pogadałyśmy i zamknęłyśmy się w pokoju.
Dobra co ubierasz?-zapytałam moją przyjaciółkę- Nie wiem-odpowiedziała - Wiesz będzie pewnie trochę znajomych Liama i reszty 1D także trzeba jakoś wyglądać, na dodatek ma być Perrie,Danielle i Eleanor- powiedziałam- Cooo? mają być Danielle, Perrie i Eleanor ? No to meeega bo w końcu będę mogła je poznać osobiście- odpowiedziała - Ja też się cieszę-powiedziałam.
Zaczęłyśmy się szykować. Ja byłam ubrana tak:
A Alicja ubrała także czarne krótkie spodenki, różowy top i czarne converse.
Jeszcze zrobiłyśmy delikatne makijaże po czym zrobiłyśmy sobie selfie i od razu wrzuciłam je na instagrama po czym zobaczyłam że jest już 19:35, czas zejść na dół, tak też zrobiłyśmy. Na dole było już parę osób, m.in Danielle, Eleanor i Perrie. Od razu się z nimi przywitałyśmy i wyszliśmy z domu do ogrodu. Chłopaki szybko to ogarnęli, 10 minut później byli już wszyscy. Ognisko było super, śpiew,taniec itp. było na prawdę super, porobiliśmy pełno zdjęć . Siedziałam u Harry'ego na kolana od około 15 minut, zaczęliśmy się całować. Na ognisku było bez alkoholu bo Harry,Louis, Niall, Zayn, Perrie, Eleanor i Danielle jeszcze dzisiaj wracali do Londynu. Ognisko zakończyło się po 22:00, o 23:00 już nikogo nie było, ja , Liam oraz Alicja ogarnęliśmy ten " śmietnik " po ognisku i poszliśmy spać.
sobota, 21 lutego 2015
Rozdział 2, Cz.4 - " Druga część wakacji "
Alicjaa! obudź się spóźnimy się na samolot!-krzyczałam na cały jej pokój a ta wstała i zerwała się z łóżka jak opętana, a ja zaczęłam się śmiać po czym pokazałam jej zegarek który wskazywał godzinę 5:00, o 8:30 mieliśmy samolot. Alicja popędziła w stronę łazienki, po 10 minutach przyszła cała gotowa i zabrałyśmy nasze rzeczy po czym zeszłyśmy na dół.
Zjadłyśmy śniadanie, ubrałyśmy buty i wyszłyśmy z domu. Mama Aliss zawiozła nas na lotnisko na którym byłyśmy o 5:50, wzięłyśmy nasze rzeczy, pożegnałyśmy się z mamą Aliss po czym weszłyśmy do budynku, to na wielkiej elektronicznej tablicy oznaczającej " Check-in" znalazłyśmy numer naszegoo lotu, udałyśmy się z walizkami do odpowiedniego stanowiska i stanęłyśmy w kolejce, Kiedy nadeszła nasza kolej to miła pani w rudych włosach sięgających jej do ramion
sprawdziła nasze dokumenty ( paszport i wizę ) po czym oznakowała moją i Alicji walizkę tak samo zrobiła z moją torbą z laptopem i moim i mojej bff plecakiem. Po czym wydrukowała nam nasze karty pokładowe na których znajdował się numer i kierunek rejsu, godzina zakończenia odprawy i godzina odlotu, oraz nasze miejsce w samolocie moje 21c ( przy okienku ) oraz 20c miejsce Alicji i numer gate'u - czyli odpowiedniej bramki w poczekalni.Po tym udałyśmy się na kontrolę paszportową oraz bezpieczeństwa. Przeszłyśmy przez bramki,odbyło się bez żadnych komplikacji.
Wreszcie usiadłyśmy w poczekalni, spojrzałam na zegarek, godzina 7:00, miałyśmy jeszcze 1,5h do naszego lotu. Wyciągnęłam telefon i zrobiłam mi i Aliss selfie i wstawiłam je na instagrama, po czym miałam już chować telefon gdy zaczął dzwonić.
Tak słucham?-powiedziałam - Córeczko jesteś już w samolocie?-zapytała się mnie mama- jeszcze nie za 1,5h mamy samolot-odpowiedziałam pogadałam jeszcze chwile z mamą po czym schowałam telefon do kieszeni. Nagle podeszła do nas młoda dziewczyna, wyglądała na 15-16 lat.
Erm, ty jesteś Maggie Payne?-zapytała dziewczyna a mnie totalnie zamurowało- Tak, to ja a co chodzi?-zapytałam - Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie - zapytała - No jasne-odpowiedziałam i ustawiłam się do zdjęcia po czym Alicja zrobiła nam zdjęcie i oddała dziewczynie telefon - Dziękuje- odpowiedziała dziewczyna i odeszła, podeszła do jakiejś pani to pewnie jej mama była.
Ej no jak ty masz sobie robić zdjęcia z fankami 1D i przez ciebie nie zdążymy na samolot to cię uduszę-powiedziała Alicja- Wyluzuj maleńka- powiedziałam i wstałyśmy z krzeseł bo na zegarze wybiła godzina 8:00 więc ruszyłyśmy w stronę kolejki prowadzącej do samolotu tzn przejścia prowadzącego na powietrze gdzie czekał już samolot. Stałyśmy z Aliss jako 10-11 także szybko to zleciało i kiedy nadeszła nasza kolej to podałam z Alicją miłej pani nasze karty pokładowe,ta coś tam zrobiła i połowę ich nam oddała. Przeszłyśmy "rękawem" wprost do naszego samolotu, na końcu "rękawa"przywitały nas stweardessy, aż w końcu zajęłyśmy nasze miejsca. Od razu napisałam smsa do mamy że siedzimy już w samolocie.
Punktualnie o 8:30 samolot wystartował. Potem dostałam smsa od mamy że z lotniska odbierze nas piątka z 1D i ochroniarze.
Resztę lotu spędziłam z moją bff w ciszy, ja spałam , Alicja czytała książkę. W końcu się obudziłam a raczej Aliss mnie obudziła z informacją że jesteśmy na miejscu, Samolot wylądował. Wyszłyśmy z niego i poszłyśmy odebrać nasze walizki, po wzięciu walizek zobaczyłam chłopaków z 1D i ochroniarzy, od razu z nimi się przywitałyśmy się z nimi po czym poszłyśmy na pociąg, zajęliśmy miejsca w pociągu i ruszyliśmy.
Resztę dnia spędziłam z 1D i moją bff w domu.
Zjadłyśmy śniadanie, ubrałyśmy buty i wyszłyśmy z domu. Mama Aliss zawiozła nas na lotnisko na którym byłyśmy o 5:50, wzięłyśmy nasze rzeczy, pożegnałyśmy się z mamą Aliss po czym weszłyśmy do budynku, to na wielkiej elektronicznej tablicy oznaczającej " Check-in" znalazłyśmy numer naszegoo lotu, udałyśmy się z walizkami do odpowiedniego stanowiska i stanęłyśmy w kolejce, Kiedy nadeszła nasza kolej to miła pani w rudych włosach sięgających jej do ramion
sprawdziła nasze dokumenty ( paszport i wizę ) po czym oznakowała moją i Alicji walizkę tak samo zrobiła z moją torbą z laptopem i moim i mojej bff plecakiem. Po czym wydrukowała nam nasze karty pokładowe na których znajdował się numer i kierunek rejsu, godzina zakończenia odprawy i godzina odlotu, oraz nasze miejsce w samolocie moje 21c ( przy okienku ) oraz 20c miejsce Alicji i numer gate'u - czyli odpowiedniej bramki w poczekalni.Po tym udałyśmy się na kontrolę paszportową oraz bezpieczeństwa. Przeszłyśmy przez bramki,odbyło się bez żadnych komplikacji.
Wreszcie usiadłyśmy w poczekalni, spojrzałam na zegarek, godzina 7:00, miałyśmy jeszcze 1,5h do naszego lotu. Wyciągnęłam telefon i zrobiłam mi i Aliss selfie i wstawiłam je na instagrama, po czym miałam już chować telefon gdy zaczął dzwonić.
Tak słucham?-powiedziałam - Córeczko jesteś już w samolocie?-zapytała się mnie mama- jeszcze nie za 1,5h mamy samolot-odpowiedziałam pogadałam jeszcze chwile z mamą po czym schowałam telefon do kieszeni. Nagle podeszła do nas młoda dziewczyna, wyglądała na 15-16 lat.
Erm, ty jesteś Maggie Payne?-zapytała dziewczyna a mnie totalnie zamurowało- Tak, to ja a co chodzi?-zapytałam - Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie - zapytała - No jasne-odpowiedziałam i ustawiłam się do zdjęcia po czym Alicja zrobiła nam zdjęcie i oddała dziewczynie telefon - Dziękuje- odpowiedziała dziewczyna i odeszła, podeszła do jakiejś pani to pewnie jej mama była.
Ej no jak ty masz sobie robić zdjęcia z fankami 1D i przez ciebie nie zdążymy na samolot to cię uduszę-powiedziała Alicja- Wyluzuj maleńka- powiedziałam i wstałyśmy z krzeseł bo na zegarze wybiła godzina 8:00 więc ruszyłyśmy w stronę kolejki prowadzącej do samolotu tzn przejścia prowadzącego na powietrze gdzie czekał już samolot. Stałyśmy z Aliss jako 10-11 także szybko to zleciało i kiedy nadeszła nasza kolej to podałam z Alicją miłej pani nasze karty pokładowe,ta coś tam zrobiła i połowę ich nam oddała. Przeszłyśmy "rękawem" wprost do naszego samolotu, na końcu "rękawa"przywitały nas stweardessy, aż w końcu zajęłyśmy nasze miejsca. Od razu napisałam smsa do mamy że siedzimy już w samolocie.
Punktualnie o 8:30 samolot wystartował. Potem dostałam smsa od mamy że z lotniska odbierze nas piątka z 1D i ochroniarze.
Resztę lotu spędziłam z moją bff w ciszy, ja spałam , Alicja czytała książkę. W końcu się obudziłam a raczej Aliss mnie obudziła z informacją że jesteśmy na miejscu, Samolot wylądował. Wyszłyśmy z niego i poszłyśmy odebrać nasze walizki, po wzięciu walizek zobaczyłam chłopaków z 1D i ochroniarzy, od razu z nimi się przywitałyśmy się z nimi po czym poszłyśmy na pociąg, zajęliśmy miejsca w pociągu i ruszyliśmy.
Resztę dnia spędziłam z 1D i moją bff w domu.
Bohaterowie cz.2
Lucy Smith- Nowa przyjaciółka Meg, dziewczyny
polubiły się gdy tylko Maggie przyszła pierwszy
raz do nowej szkoły i klasy.
Lucy, jest osobą wysportowaną, uwielbia grać w siatkówkę.
Jest kapitanką szkolnej drużyny siatkarskiej " Wolverhampton girls " .
Nicolas Hemmings- Najprzystojniejszy chłopak z klasy do której
chodzi Maggie. Nicolas jest wysportowany, uwielbia piłkę nożną. Jest kapitanem szkolnej drużyny piłkarskiej " The Fray ". Lucy Smith to jego dziewczyna, za nią Nicolas
oddałby życie.
poniedziałek, 9 lutego 2015
Rozdział 2, Cz.3- " Wakacje w Polsce "
Wstałam o 7:30, zeszłam z łóżka, ogarnęłam je i poszłam do łazienki.Wzięłam poranny prysznic,umyłam i wysuszyłam włosy po czym ubrałam się w taki zestaw:
Itp/Itd..
Przeczytałam trochę tego i schowałam do kieszeni telefon, szczerze? miałam to gdzieś co oni gadają i wg, ważne jest to że ja i Harry się kochamy i nikt nam tego nie popsuje.
O 13:40 wylądowałam na lotnisku Chopin'a w Warszawie, po wyjściu z samolotu poszłam odebrać bagaż, a następnie czekałam na moją przyjaciółkę a kiedy ją zobaczyłam to dosłownie się na nią rzuciłam że aż prawie byśmy się przewróciły, przywitałam się z nią i poszłyśmy do taxówki. O
14:00 byłyśmy pod jej domem. Wzięłam moją walizkę, zapłaciłam taxówkarzowi i weszłam z Alicją do jej domu.
Mamoooo, mamy gościa!-moja przyjaciółka zawołała swoją mamę i po chwili kobieta zjawiła się w salonie , tak samo jak brat mojej przyjaciółki. Od razu się z nimi przywitałam, brat Alicji zaniósł moją walizkę i torbę z laptopem do pokoju swojej siostry a plecak zostawiłam bo miałam tu pewną rzecz dla Alicji.
Ale się cieszę że przyleciałaś i że nie zapomniałaś o nas!- rzekła mama Alicji
Jak ja bym mogła zapomnieć?przecież to wyście mnie uratowali kiedy miałam problemy itp-powiedziałam.
Kochanie nie dziękuj, robiliśmy to co każdy by zrobił-odpowiedziała kobieta
Z plecaka wyciągnęłam białą kopertę i dałam ją Alicji.
Co to jest?- zapytała Aliss - Otwórz i zobacz -odpowiedziałam
Alicja otworzyła kopertę i wyciągnęła z niej zdjęcie 1D ze specialną dedykacją od samych chłopaków.
Bożeeeeeeeeeeeeee, nie wierzęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę!-moja przyjaciółka zaczęła piszczeć i mnie mocno przytuliła, po chwili usłyszałam DZIĘKUJE
Pogadałam z nimi trochę i poszłam z Alicją na górę do jej pokoju, rozpakowałam się.
Wzięłam 3 paczki z prezentami i zeszłam z nimi na dół.
Usiedliśmy wszyscy przy stole w salonie a ja rozdawałam prezenty.
Najpierw dałam paczkę Alicji, w niej znajdowało się to:
po czym rozczesałam włosy i związałam je w wysoką kitkę. Telefon schowałam do kieszeni, jeszcze raz przejrzałam czy wszystko wzięłam. Wszystko było spakowane, wzięłam walizkę do ręki, plecak zarzuciłam na plecy a torbę z laptopem zarzuciłam na ramię i zeszłam na dół.
Zjadłam śniadanie, i wyszłam z rodzicami i bratem, wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy na stację kolejową. Pożegnałam tam się z rodzicami a Liam pojechał ze mną do Londynu. Ok 9:15 byliśmy już w Londynie, ze stacji kolejowej odebrał nas Harry, Zayn,Liam i Louis i aż pięciu ochroniaży, wsiedliśmy do busa 1D i odjechaliśmy na lotnisko Heathrow na którym byliśmy o 10:00, tam pożegnałam się z chłopakami, z Harrym trwałam w pięciominutowym pocałunku i się wydało że z nim jestem, ale mniejsza o to. Weszłam do środka. Samolot miałam na 11:30 więc spokojnie zdążyłam. Na wielkiej elektronicznej tablicy oznaczającej " Check-in" znalazłam numer mojego lotu, udałam się z walizką do odpowiedniego stanowiska i stanęłam w kolejce, Kiedy nadeszła moja kolej to miła pani w czarnych włosach sprawdziła moje dokumenty ( paszport i wizę ) po czym oznakowała moją walizkę tak samo zrobiła z torbą z laptopem i plecakiem. Po czym wydrukowała mi moją kartę pokładową na której znajduje się numer i kierunek rejsu, godzina zakończenia odprawy i godzina odlotu, oraz moje miejsce w samolocie 14C ( przy okienku ) i numer gate'u - czyli odpowiedniej bramki w poczekalni.Po tym udałam się na kontrolę paszportową oraz bezpieczeństwa. Przeszłam przez bramki,odbyło się bez żadnych komplikacji.
Wreszcie usiadłam w poczekalni z moim numerkiem gate'u. Usiadłam dosłownie na chwile bo nim zdążyłam spojrzeć na zegar który wisiał nad jednym ze sklepów była godzina 10:45, więc czas zbierać się na samolot. Stanęłam w kolejce, nadeszła moja kolej, podałam miłej pani moją kartę pokładową,ta coś tam zrobiła i połowę jej mi oddała. Przeszłam "rękawem" wprost do mojego samolotu, na końcu "rękawa"przywitały mnie stweardessy, w końcu zajęłam swoje miejsce i czekałam tylko na wylot. W między czasie napisałam smsy do mamy,taty i chłopaków z 1D że jestem już w samolocie i czekam na wylot. Punktualnie o 11:30 samolot odleciał.
Mega się cieszyłam że lecę do mojej przyjaciółki Alicji na wakacje, uwielbiałam ją i jej rodzinę oni tworzyli mi dom kiedy miałam problemy za co im serdecznie jeszcze raz dziękuje. W czasie lotu przeglądałam instagrama, twittera,facebooka itp. Na ig Harry dodał moje i jego zdjęcie z podpisem:
" Na zawsze razem mimo wszystko "
Od razu to skomentowałam i lajknęłam, widziałam pełno miłych komentarzy pod tym zdjęciem. Na twitterze, facebooku, instagramie i innych stronach internetowych huczało od moich i Harry'ego zdjęć, od plotek itp ale plotki były prawdą:
-" Harry Styles związał się z siostrą Liama Payne"
-" Harry Styles i jego dziewczyna Maggie Payne widziani na zakupach" Itp/Itd..
Przeczytałam trochę tego i schowałam do kieszeni telefon, szczerze? miałam to gdzieś co oni gadają i wg, ważne jest to że ja i Harry się kochamy i nikt nam tego nie popsuje.
O 13:40 wylądowałam na lotnisku Chopin'a w Warszawie, po wyjściu z samolotu poszłam odebrać bagaż, a następnie czekałam na moją przyjaciółkę a kiedy ją zobaczyłam to dosłownie się na nią rzuciłam że aż prawie byśmy się przewróciły, przywitałam się z nią i poszłyśmy do taxówki. O
14:00 byłyśmy pod jej domem. Wzięłam moją walizkę, zapłaciłam taxówkarzowi i weszłam z Alicją do jej domu.
Mamoooo, mamy gościa!-moja przyjaciółka zawołała swoją mamę i po chwili kobieta zjawiła się w salonie , tak samo jak brat mojej przyjaciółki. Od razu się z nimi przywitałam, brat Alicji zaniósł moją walizkę i torbę z laptopem do pokoju swojej siostry a plecak zostawiłam bo miałam tu pewną rzecz dla Alicji.
Ale się cieszę że przyleciałaś i że nie zapomniałaś o nas!- rzekła mama Alicji
Jak ja bym mogła zapomnieć?przecież to wyście mnie uratowali kiedy miałam problemy itp-powiedziałam.
Kochanie nie dziękuj, robiliśmy to co każdy by zrobił-odpowiedziała kobieta
Z plecaka wyciągnęłam białą kopertę i dałam ją Alicji.
Co to jest?- zapytała Aliss - Otwórz i zobacz -odpowiedziałam
Alicja otworzyła kopertę i wyciągnęła z niej zdjęcie 1D ze specialną dedykacją od samych chłopaków.
Bożeeeeeeeeeeeeee, nie wierzęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę!-moja przyjaciółka zaczęła piszczeć i mnie mocno przytuliła, po chwili usłyszałam DZIĘKUJE
Pogadałam z nimi trochę i poszłam z Alicją na górę do jej pokoju, rozpakowałam się.
Wzięłam 3 paczki z prezentami i zeszłam z nimi na dół.
Usiedliśmy wszyscy przy stole w salonie a ja rozdawałam prezenty.
Najpierw dałam paczkę Alicji, w niej znajdowało się to:
Ta gdy to ujrzała rzuciła się na mnie jak na paczkę chipsów, podziękowała mi, uściskała mnie z całych sił i od razu założyła bluzę i wypsikała się prefumami 1D.
Następną paczką, była paczka dla brata Alicji, w której znajdowało się to:
Ten jak to zobaczył to wstał, przytulił mnie i dał buziaka w policzek.
Ostatnią paczką była paczka dla mamy Alicji, a w niej było to:
Mama Aliss jak to zobaczyła to mnie uściskała i dała buziaka w policzek.
Jesteście zadowoleni?-zapytałam - Taaaak!-odpowiedzieli wszyscy chórem.
Pogadaliśmy trochę i poszłam z Alicją na miasto, poszłyśmy do Starbucks'a, zamówiłyśmy po dużym Latte Macchiato i usiadłyśmy przy stoliku, nagle zadzwonił mój telefon.
Halo?-powiedziałam - Hej kochanie, to ja Harry-odpowiedział - Aaa hej kochanie, przepraszam że się nie odzywałam ale zapomniałam wybacz mi- powiedziałam - Przecież wiesz że ci zawsze wybaczę hehe- Hazza się zaśmiał - Co robisz?-dodał po chwili - A wiesz właśnie siedzę z przyjaciółką w Starbucks'ie i pijemy Latte Macchiato a ty?-odpowiedziałam i dałam łyk kawy - Jesteśmy z chłopakami w naszej willi w Londynie, wiesz opowiadałem ci już o niej-powiedział - Ahh no tak okej, pozdrów ich tam ok? -powiedziałam- Spoko, wiesz jest na głośno mówiący także oni to słyszą hehe-Odpowiedział loczek - Ahhh to tak?-zapytałam - Czekaj chwilę-dodałam po chwili i zrobiłam telefon na głośno mówiący - Liam ta twoja siostra to niezła dupa!-usłyszałam głos Harry'ego - Kurde Harry! zamknij się okej ?- powiedział Liam - Zamyka to się drzwi i okna lamo - odpowiedział Harry. Chłopacy zaczęli się kłócić, przezywać itp. A Alicji to prawie oczy z orbit wyleciały.
Dobra ja kończę-powiedziałam i się rozłączyłam.
Ah mówię ci Alicja, z nimi nie da się żyć!-powiedziałam i dałam kolejny łyk kawy- Hehe,przynajmniej masz fajnie, poznałaś ich osobiście, i możesz z nimi spędzać wolny czas jeśli będziesz mogła-powiedziała Aliss - Wiesz to nie jest tak łatwo, od kilku dni jestem z Harrym w związku, co dziennie mam pełno powiadomień na facebooku, twitterze i instagramie, po prostu już czasami nie wyrabiam, ale fakt jest taki że chyba zrozumieli to że mimo że Harry jest ze mną to się nie poddamy itp.- powiedziałam- Ale ty jesteś mądra, hehe-powiedziała Alicja.
Gadałyśmy tak z 30 minut, wypiłyśmy kawę i wyszłyśmy z budynku. Postanowiłyśmy iść na zakupy i tak też zrobiłyśmy. Kupiłam kilka rzeczy dla każdego z 1D i dla moich rodziców. Kupiłyśmy też kartony aby to zapakować i wysłać. O 17:00 byłyśmy w domu, Alicja pomogła mi pakować prezenty, jeszcze w ten sam dzień mama Alicji pomogła zawieść mi je na pocztę. Wszystkie paczki były zaadresowane na mój adres, bo wiedziałam że Liam je odda chłopakom.
Po wysłaniu paczek wróciłam z mamą Alicji do domu, akurat zrobiłyśmy kolację, potem po niej posprzątałyśmy i ja z Alicją poszłam na górę do jej pokoju. Poszłam się wykąpać, zajęło mi to ok 20 minut po czym wróciłam do pokoju, ciuchy które miałam dziś na sobie wrzuciłam do walizki aby nie prać ich u Alicji, tylko dopiero u mnie w domu, nie przeszkadzały mi one w walizce gdyż i tak wiedziałam że wzięłam więcej ciuchów niż powinnam, także na całe 2 tygodnie ich mi starczyło.
Urządziłyśmy sobie z Alicją, jej bratem i jego dziewczyną noc z Horrorami. Spać szłam z Aliss po 2:00 w nocy.
sobota, 7 lutego 2015
Rozdział 2, Cz.2- " Zakończenie roku szkolnego "
Wstałam o 7:00, sprawdziłam telefon a następnie weszłam do łazienki, letni prysznic z rana zawsze poprawia mi humor. Rozczesałam włosy i ubrałam się w czarne rurki, białą koszulę z krótkim rękawem i czarne szpilki. W pokoju zasiadłam przy toaletce i zrobiłam lekki makijaż.
Dzisiaj zakończenie roku szkolnego, całe szczęście. Odpocznę 2 miesiące i zobaczę się niedługo z moją przyjaciółką z Polski- powiedziałam sama do siebie pakując telefon i kilka funtów do torebki. Zeszłam na dół, godzina 7:30. Zjadłam śniadanie, i wyszłam z domu dzisiaj musiałam jechać autobusem. Po jakiś 30 minutach byłam pod szkołą. Tam czekałam na mnie Lucy z resztą ekipy.
Apel zakończenia roku szkolnego mieliśmy na 8:30, weszliśmy do szkoły, poszliśmy do sklepiku a następnie na salę gimnastyczną.Zajęliśmy nasze miejsca i czekaliśmy na pozostałych,
Ja, Lucy i reszta naszej klasy siedzieliśmy na samym przodzie. Punktualnie o 8:30 na salę wszedł dyrektor i dyrektorka oraz nauczyciele. Apel trwał 20 minut, następnie na sali pojawili się oni.. tak mówię o One Direction, wszyscy zaczęli piszczeć, płakać i krzyczeć. To był dla nas wielki szok!
Chłopcy z 1D zaśpiewali 3 piosenki, coś tam powiedzieli przez mikrofon i znikli z sali w otoczeniu ochroniarzy. Przez cały ich występ czułam na sobie spojrzenie Harry'ego.
Nagle dostałam sms'a od nieznanego numeru:
" Czekamy przed szkołą w tour busie " - H.S
Już wiedziałam że to sms od Harry'ego, zapisałam sobie jego numer i poszłam z uczniami z mojej klasy do naszej sali gdzie pani rozdała świadectwa i dyplomy oraz nagrody.
Odebrałam świadectwo,dyplom i mały upominek za bardzo dobre wyniki w nauce, po czym poczekałam z Lucy i resztą naszej szkolnej paczki i wyszliśmy z klasy. Tam się pożegnalismy i ja poszłam do chłopaków.Przywitałam się z nimi i odjechaliśmy, dzisiaj caly dzień chłopacy mieli spędzić u mnie i Liama w domu. Cieszyłam się z tego powodu. O 10:00 byliśmy pod domem, wysiedliśmy i weszliśmy do środka. Od razu pokazałam rodzicom co dostałam , byli ze mnie bardzo dumni. Następnie poszłam do siebie na górę się przebrać, ubrałam czarne legginsy i czarny t-shirt z białym nadrukiem a następnie zmyłam makijaż i włączyłam laptopa, od razu weszłam na skype i połączyłam się z Alicją.
Strasznie się stęskniłam za tobą-powiedziałam - Ja za tobą też- rzekła Aliss - Co porabiasz?-zapytałam - A wiesz własnie miałam wychodzić do sklepu z mamą ale ty zadzwoniłaś i tak o siedzę sobie i gadam- odpowiedziała - Aaaa okej, wiesz niedługo się widzimy kochana, przylecę do ciebie na wakacje ale nie mów nic twojej mamie i tacie okej ?- powiedziałam a na twarzy mojej przyjaciółki pojawił się wielki uśmiech.
Aaaaaaa! cieszę się!- krzyknęła moja przyjaciółka a ja się zaśmiałam - To kiedy przylatujesz? -zapytała po chwili - Nie powiem ci bo to niespodzianka hehe-powiedziałam- Ale ja nie lubię jak ty tak gadasz hehe bo się denerwuje i doczekać się nie mogę- powiedziała Aliss- Dobra powiem ci ale nikomu ani słówka okej?- powiedziała a moja przyjaciółka skinęła głową na TAK.
Więc będę u ciebie za tydzień , 2 tygodnie spędzimy razem a potem ty na 2 tygodnie przylatujesz do mnie- powiedziałam - Okej !-odpowiedziała moja przyjaciółka.Jeszcze chwilę pogadałyśmy a potem wyłączyłam laptopa.
O kurde! to już 13:00 ? za długo gadałam z Aliss- powiedziałam sama do siebie i w pośpiechu zeszłam na obiad, wszyscy już siedzieli przy stole.
Niall! zająłeś moje miejsce- rzekłam a blondyn się zaśmiał - Spokojnie Meg, usiądź koło mnie -powiedział Harry - Okej idę!-powiedziałam i zajęłam miejsce koło loczka.
Zjedliśmy obiad potem poszłam do sypialni rodziców powiedzieć im o wakacjach. Oni się zgodzili, zamówili mi bile do Polski, dali 500 funtów Podziękowałam im i wyszłam z pokoju.
Udałam się na zakupy. Kupiłam prezenty dla mamy Alicji, dla mojej przyjaciółki i jej brata.
Następnie poszłam sobie po kawę do Starbucks'a i wróciłam do domu. Zaczęłam sobie powoli pakować walizkę. Wzięłam dużą walizkę. Spakowałam do niej ciuchy, buty ,kosmetyki i prezenty dla przyjaciółki,jej mamy i brata. Około 17:00 zeszłam na dół, ja,Harry, Liam,Niall,Zayn i Louis oraz moi i Liama rodzice siedzieliśmy w salonie. Każdy siedział gdzie indziej aż w końcu ja poszłam do pokoju. Chwilę później przyszedł za mną Harry. Usiedliśmy u mnie na łóżku.Harry się do mnie przytulił i zaczął całować. A do pokoju weszła moja mama.
To ja wam nie przeszkadzam-powiedziała i wyszła z pokoju ze zdziwioną miną.
Gadaliśmy z Harrym o wszystkim i o niczym, tematy nam się nie kończyły.
Spać szłam o 22:00
czwartek, 5 lutego 2015
Rozdział 2, Cz.1- " Zostaniesz moją dziewczyną.. ? "
Od koncertu 1D w Londynie minęło 2 tygodnie, z Harrym załapałam na prawdę świetny kontakt.
Czułam coś do niego ale nie chciałam mu tego mówić.
Siedziałam właśnie na lunch'u z Lucy, Andym,Davidem , Anabelle, Anne i Veronicą mieliśmy przerwę czterdziesto-minutową na lunch. gadaliśmy sobie, śmialiśmy się i ogólnie lepiej się poznawaliśmy. Dochodziła godzina 11:40, więc nasza grupka wstała z krzeseł i poszliśmy
na angielski który miał być w sali nr. 310 . Usłyszeliśmy dzwonek i szybko biegliśmy żeby się nie spóźnić. Dobiegliśmy tam w 4 minuty, nie spóźniliśmy się. Pani weszła do klasy a my wszyscy za nią. Usiedliśmy do ławek, ja siedziałam z Lucy na samym końcu sali w ostatniej ławce.
Angielski minął szybko, potem mieliśmy 2 wf, historie i przyrodę.Po skończonych lekcjach o 15:30 wyszłam ze szkoły sama bo Lucy się zwolniła godzinę wcześniej. Czekałam przed szkołą na Liama bo miał mnie dziś odebrać ale jego nie było, zamiast jego przyjechał Harry. Oczywiście porobił sobie zdjęcia z fankami i fanami, rozdał kilka autografów i wsiadłam z nim do jego samochodu.
Hejka piękna-odparł loczek - No hej a co ty tu robisz? Nie powinieneś być w Londynie czy gdzieś tam ?- zapytałam - Nie hehe, przyjechałem do ciebie, Liam mi pozwolił po ciebie przyjechać-odpowiedział - Ahh tak, to taki spisek przyjacielski?- odpowiedziałam pytając- No troszkę tak-dodał Harry.
Przez resztę drogi nie odzywaliśmy się do siebie, dopiero jak dojechaliśmy na parking przy galerii.
Ej do domu miałeś mnie zawieść a nie do galerii!-powiedziałam - Wybacz Meg, ale zabieram cię dziś na kawę - odpowiedział Hazz - No dobrze -powiedziałam.
Wyszliśmy z samochodu, Harry i Ja weszliśmy do galerii, oczywiście nie odbyło się bez robienia zdjęć i rozdawania autografów, Czekałam na Harry'ego w kawiarni , po 15 minutach przyszedł i zamówił dla nas Latte Macchiato
Czułam coś do niego ale nie chciałam mu tego mówić.
Siedziałam właśnie na lunch'u z Lucy, Andym,Davidem , Anabelle, Anne i Veronicą mieliśmy przerwę czterdziesto-minutową na lunch. gadaliśmy sobie, śmialiśmy się i ogólnie lepiej się poznawaliśmy. Dochodziła godzina 11:40, więc nasza grupka wstała z krzeseł i poszliśmy
na angielski który miał być w sali nr. 310 . Usłyszeliśmy dzwonek i szybko biegliśmy żeby się nie spóźnić. Dobiegliśmy tam w 4 minuty, nie spóźniliśmy się. Pani weszła do klasy a my wszyscy za nią. Usiedliśmy do ławek, ja siedziałam z Lucy na samym końcu sali w ostatniej ławce.
Angielski minął szybko, potem mieliśmy 2 wf, historie i przyrodę.Po skończonych lekcjach o 15:30 wyszłam ze szkoły sama bo Lucy się zwolniła godzinę wcześniej. Czekałam przed szkołą na Liama bo miał mnie dziś odebrać ale jego nie było, zamiast jego przyjechał Harry. Oczywiście porobił sobie zdjęcia z fankami i fanami, rozdał kilka autografów i wsiadłam z nim do jego samochodu.
Hejka piękna-odparł loczek - No hej a co ty tu robisz? Nie powinieneś być w Londynie czy gdzieś tam ?- zapytałam - Nie hehe, przyjechałem do ciebie, Liam mi pozwolił po ciebie przyjechać-odpowiedział - Ahh tak, to taki spisek przyjacielski?- odpowiedziałam pytając- No troszkę tak-dodał Harry.
Przez resztę drogi nie odzywaliśmy się do siebie, dopiero jak dojechaliśmy na parking przy galerii.
Ej do domu miałeś mnie zawieść a nie do galerii!-powiedziałam - Wybacz Meg, ale zabieram cię dziś na kawę - odpowiedział Hazz - No dobrze -powiedziałam.
Wyszliśmy z samochodu, Harry i Ja weszliśmy do galerii, oczywiście nie odbyło się bez robienia zdjęć i rozdawania autografów, Czekałam na Harry'ego w kawiarni , po 15 minutach przyszedł i zamówił dla nas Latte Macchiato
Dziękuje-odparłam i zaczerpnęłam łyk pysznej kawy - Nie ma za co - powiedział Harry.
Gadaliśmy o wszystkim i o niczym, było fajnie. Gadało mi się z Harrym jak z własnym bratem.
Ok 17:00 wyszliśmy z galerii, mieliśmy już wchodzić do samochodu gdy Harry przyciągnął mnie do siebie.
Słuchaj Meg, znamy się nie za długo ale od pierwszego spojrzenia na ciebie wiedziałem że jesteś tą jedyną, więc mam do ciebie pytanie... * Harry chwile się zaciął * ...
Pytanie brzmi: Maggie, czy zostaniesz moją dziewczyną? JA CIĘ KOCHAM! - powiedział Harry i mnie pocałował w usta co ja odwzajemniłam.
Tak zostanę-odpowiedziałam. Wiedziałam na co muszę być przygotowana, na hejty itp. Ale miałam to gdzieś. Eleanor, dziewczyna Louisa też to przeżywała, tak samo jak Perrie i Danielle, ja też to przeżyję i będzie dobrze.
Wsiedliśmy z Harrym do auta i ruszyliśmy w drogę. O 17:40 byliśmy pod moim domem.
Harry wjechał na posesję i wysiedliśmy z samochodu po czym Harry go zamknął i weszliśmy do środka.
Hej wszystkim-odparłam - No cześć córcia co tak późno ?- powiedział tata - A wiesz byłam jeszcze z Harrym na kawie - odpowiedziałam - Dzień dobry-powiedział Harry - Dzień dobry - odpowiedział mój i Liama tata.Harry dziś miał nocować u Liama. Cieszyłam się z tego powodu. Po zjedzonej kolacji poszłam do siebie na górę się ogarnąć. Odrobiłam lekcje, spakowałam się na jutro do szkoły i poszłam się wykąpać, umyłam też włosy. Ok pół godziny później siedziałam na łóżku u siebie w pokoju i gadałam na skype z Alicją i jej mamą. Spać szłam po 22:00
czwartek, 29 stycznia 2015
Rozdział 1, cz.6- " Koncert One Direction "
Rano obudziły mnie odgłosy dobiegające z pokoju w którym przebywałam, to Lou ( stylistka 1D ) gadała z kimś przez telefon. Spojrzałam na telefon, godzina 7:30, trzeba wstać.
Wstałam z łóżka, poszłam do łazienki, wzięłam poranny prysznic, umyłam włosy i je rozczesałam.
Ubrałam się w czarne rurki, biały t-shirt i białe adidasy z różowym znaczkiem NIKE.
Po czym wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku.
Może chcesz abym cię jakoś uczesała co?-zapytała się mnie stylista 1D
Jeśli chcesz i masz ochotę to tak-odpowiedziałam i usiadłam na krześle przy toaletce a Lou ( stylistka 1D ) wzięła się za moją fryzurę, wysuszyła moje włosy, potem je wyprostowała i lekko podkręciła na lokówkę tak że miałam loczki do połowy włosów a połowę miałam prostą.
Dziękuje-odparłam - Nie ma za co - odpowiedziała Lou.
Dochodziła godzina 9:00 więc postanowiłam iść na miasto zrobić zakupy, oczywiście wcześniej uprzedziłam Liama o tym, zgodził się ale powiedział że na 12:30 mam wrócić do hotelu.
Wzięłam torbę i zarzuciłam ją na ramię, wyszłam z pokoju, zjechałam windą na parter i wyszłam z hotelu.
Przy okazji porobiłam parę zdjęć w okolicy hotelu, pojechałam taxówką do Westfield ( centrum handlowego w Londynie ). Weszłam do wielkiego budynku, najpierw weszłam do Starbucksa po kawę, potem poszłam do różnych innych sklepów, kupiłam też sobie nową większą walizkę.
Ok 12:00 wyszłam przed centrum gdzie czekała już na mnie taxowka, punktualnie o 12:30 byłam pod hotelem, zapłaciłam taxówkarzowi a następnie wzięłam moje zakupy który były schowane w nowej walizce i weszłam do hotelu, wjechałam windą na 3 piętro i weszłam od razu do mojego i stylistki 1D pokoju. Chwilę pogadałam z Alicją przez telefon, potem poszłam do chłopaków do "apartamentu" następnie o 14:00 zaczęłam szykować się na koncert, ubrałam się tak:
włożyłam telefon do kieszeni i wyszłam z pokoju, na korytarzu było zamieszanie, 1D, ochroniarze itp. Ja i 1D zjechaliśmy windą na dół, tam czekała reszta ekipy. Wyszliśmy z hotelu, wsiadłam z 1D do ich tour busa i odjechaliśmy w stronę stadionu Wembley. Dojechaliśmy tam o 14:40, wjechaliśmy za ogrodzenie stadionu. Cały stadion był ogrodzony, dość duże " podwórze" było za stadionem gdzie zaparkowaliśmy tour busa i inne samochody ekipy.
Wyszliśmy z chłopakami z tourbusa.
Koncert miał zacząć się o 20:00, do tego czasu chodziliśmy po stadionie, siedziałam z chłopakami w ich garderobie itp. Ogólnie też porobiłam masę zdjęć z 1D itp. Supportem 1D miał być zespół 5 Second Of Summer, spotkaliśmy się z nimi w budynku w którym 1D i oni mieli garderoby.
Ogółem chłopacy z 5Sos byli na prawdę cudowni, mili itp. Zrobiłam sobie z nimi zdjęcia.
Dochodziła godzina 19:00, zespół 5 SECOND OF SUMMER wbiegli na scenę, ja stałam za kulisami. Ogółem kręciłam się w tą i z powrotem.
Punktualnie o 20:00 ONE DIRECTION wbiegli na scenę, słyszałam jak Niall krzyknął: " HELLO LONDON! ARE YOU READY? " i zaczął się ich koncert.
Około 30 minut później usłyszałam melodię " More Than This " i w pewnym momencie przybiegł Liam i wziął mnie za rękę i wbiegłam z nim na scenę.
Tysiące płaczących, piszczących , śpiewających fanek z różnymi plakatami w górze. Stałam jak słup, nie wiedziałam co powiedzieć.
A teraz proszę was wszystkich o ciszę-powiedział Liam i w tej chwili cały stadion zamilkł - Jest tu z nami dziś na scenie moja siostra Maggie która zaginęła kilkanaście lat temu i niedawno się odnalazła i teraz jest już ze mną i naszą rodziną z czego jesteśmy dumni, też dlatego tą piosenkę MORE THAN THIS chciałbym jej dziś z resztą 1D zadedykować- powiedział Liam i zaczął śpiewać z chłopakami piosenkę którą uwielbiałam. Chłopacy stanęli wokół mnie a ja się poryczałam na maxa. Łzy leciały z oczu jak woda z kranu. Po piosence przytuliłam chłopaków i im za to podziękowałam, Liam objął mnie ręką. A cały stadion na którym były tysiące fanek zaczęły piszczeć. Koncert skończył się o 21:30, po czym 1D przyszli do swojej garderoby, odpoczęli 5 minut i poszli na podpisywanie i robienie zdjęć z fankami które miały bilet VIP. Ja mogłam iść z nimi ale nie chciałam.
Czekałam na nich w ich garderobie, 1D wrócili do garderoby o 22:40, o 23:00 wyszliśmy z budynku, wsiedliśmy do tour busa i odjechaliśmy do hotelu, około 23:20 byliśmy w hotelu, szłam spać od razu po przyjeździe.
niedziela, 25 stycznia 2015
Rozdział 1, cz.5- " Niespodzianka "
Nareszcie piątek!-odparłam wychodząc po skończonych lekcjach z Lucy ze szkoły.
Przed szkołą pożegnałam się z nią i wsiadłam do samochodu mojej mamy bo przyjechała po mnie.
Pojechałyśmy na zakupy. Była godzina 15:00, najpierw wstąpiłyśmy na pocztę, potem do banku a na końcu poszłyśmy do supermarketu. Zrobiłyśmy duże zakupy, zapłaciłyśmy za nie i wpakowałyśmy je do auta, po czym zajęłyśmy nasze miejsca i ruszyłyśmy. W czasie drogi gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Mama mi powiedziała że w domu czeka na mnie niespodzianka ale nie chciała powiedzieć co. O 17:00 byłyśmy w domu. Rozpakowałyśmy zakupy, ja poszłam do siebie na górę.
Gdy siedziałam na łóżku pisząc smsy z moją BFF z Polski to ktoś wszedł do mojego pokoju.
Mógłbyś zapukać braciszku a nie jak do siebie wchodzisz- odparłam widząc Liama stojącego już w moim pokoju
Ahh przepraszam, następnym razem ok?-powiedział Liam i przybliżył się do mnie
Co byś chciał?-zapytałam
Wiesz jedziesz ze mną do Londynu dzisiaj, tam spotkamy się z resztą 1D i będziemy nocować w hotelu i ogólnie jutro będziesz na naszym koncercie, wszystko od kulis zobaczysz itp - gadał Liam a mi oczy z orbit prawie wyleciały - Wiesz to ta niespodzianka- dodał Liam
Dzięęęęęęęęęęęęęęęęęęękuje! jesteś najlepszym bratem na świecie!-wstałam i przytuliła Liama.
Spakuj się, o 19:00 mamy pociąg do Londynu-powiedział Liam i wyszedł z pokoju
Napisałam smsa do Alicji że nie wyjeżdżam do Londynu na cały weekend itp. po czym zaczęłam się pakować, nie brałam za dużo tego jak na 3 dni, bo stwierdziłam że kupię sobie coś w Londynie, no ale tu jest problem bo nie mam już moich oszczędności które przywiozłam ze sobą z Polski.
Wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Zasiadłam z rodziną do kolacji po czym poprosiłam mamę i tatę aby mi dali coś kasy żebym sobie mogła kupić jakieś rzeczy w Londynie.
Dostałam od rodziców po 150 funtów. Razem miałam 300 funtów na wydanie w Londynie.
Podziękowałam im za to, po czym o 18:20 wyszliśmy z domu, rodzice zawieźli mnie i Liama na stację kolejową. O 19:00 siedziałam już z Liamem w pociągu. Rzecz jasna siedziało z nami dwóch ochroniarzy też. O 21:00 byliśmy w Londynie, wysiedliśmy z pociągu, na stacji czekał na nas Harry i reszta 1D.
Hejka Meg!-rzekł Niall i przybił ze mną żółwika - Hej-odparłam
Mrrr ależ ty piękna jesteś - rzekł Harry i mnie przytulił- Wiem -odparłam i lekko się zaśmiałam
Siemka!- przywitał się ze mną Zayn a następnie Louis.
Chwilę pogadaliśmy i pojechaliśmy limuzyną do hotelu pięciogwiazdkowego, po drodze Liam powiedział że będę miała pokój z Lou ( stylistką ) One Direction, ucieszyło mnie to.
Pół godziny później byliśmy wszyscy pod hotelem. Wzięłam z Liamem nasze walizki i ruszyliśmy przed siebie. Weszliśmy do hotelu, ochroniarze nie opuszczali nas na krok. Musieli pilnować 1D aby nic im nikt nie zrobił. 1D mieli "swój " apartament na 3 piętrze , a reszta składu czyli stylistka, wizażystka itp mieli pokoje na przeciwko ich drzwi od apartamentu.
Gdy dotarliśmy na 3 piętro to od razu każdy rozszedł się po pokojach.
Weszłam do środka do pokoju, zapoznałam się od razu ze stylistką 1D, była na prawdę sympatyczna. Załapałam z nią świetny kontakt. Rozpakowałam się, po czym poszłam się umyć.
Szłam spać około 1:00 w nocy bo rozmawiałam z Alicją na Skype.
sobota, 24 stycznia 2015
Rozdział 1, cz.4 - " Pierwszy dzień w nowej szkole "
Rano wstałam o 6:30, zeszłam z łóżka i udałam się w kierunku łazienki. Ok 7:00 wyszłam z łazienki cała ogarnięta i ubrana.
Byłam ubrana tak:
Byłam ubrana tak:
rozczesałam włosy i związałam je w wysoką kitkę po czym zeszłam na dół. Była godzina 7:47.
Mama podała mi śniadanie i gorące kakao. Rodzice wrócili przed wczoraj a wczoraj mama poszła zapisać mnie do nowej szkoły i dzisiaj tam idę po raz pierwszy.
Zjadłam śniadanie, dochodziła godzina 8:00 więc zarzuciłam plecak na plecy i wyszłam z mamą z domu, wsiadłyśmy do auta po czym o 8:30 byłam pod nową szkołą. Była duża. Mama po drodze mówiła mi że Liam tu chodził i że jego była pani teraz będzie moją wychowawczynią.
Pożegnałam się z mamą i wysiadłam z samochodu. Gdy weszłam na teren szkoły czułam na sobie spojrzenia innych. Nie dziwię się, jestem tu nowa. To ponoć najlepsze liceum w Wolverhampton.
Weszłam do szkoły, udałam się na tablicę informacyjną, spojrzałam na plan a później na telefon, była godzina 8:48, a o 9:00 miała zacząć się pierwsza lekcja i to godzina wychowawcza. Szybko odnalazłam klasę. Stanęłam zboku i czekałam na nauczycielkę. o 8:58 przyszła nauczycielka i otworzyła salę, wszyscy weszliśmy do środka. Gdy wszyscy zajęli swoje miejsca a ja zostałam na środku sali to pani powiedziała abym usiadła do pierwszej ławki i tak też zrobiłam.
Chwilę później się przedstawiłam ale gdy wypowiedziałam swoje nazwisko to wszyscy zrobili wielkie oczy, domyślili się że jestem siostrą Liama z 1D.
Na godzinie wychowawczej gadaliśmy głównie o zachowaniu się wobec nowych uczniów itp.
Na przerwie podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
Hej, jestem Lucy a ty ?- zapytała dziewczyna i podała mi rękę
Ja- jestem Maggie, miło mi cię poznać Lucy-odpowiedziałam
Lucy- mi ciebie też, jak chcesz to mogę cię teraz oprowadzić po szkole.
Ja- no jasne jeśli masz taką ochotę to tak.
Lucy oprowadziła mnie po szkole, przeszłyśmy 3 piętra ( ta szkoła była na prawdę wielka ).
Na szczęście dobrze że ją poznałam bo bym się zgubiła. Drugą lekcją była lekcja muzyki, czego ja nie za bardzo lubiłam, ale po wejściu do klasy okazało się że na ścianach wiszą zdjęcia zagranicznych zespołów , wokalistów itp. Wśród nich było 1D, Justin Bieber itp.
Usiadłam z Lucy w ostatniej ławce, mieliśmy mieć kartkówkę z dialogów w sklepie. Ja powiedziałam pani że jestem nowa i mogę pisać tą kartkówkę bo w Polsce miałam same 5 i 6 z angielskiego. Napisaliśmy tą kartkówkę po czym rozmawialiśmy o naszych ulubionych gwiazdach. Większość dziewczyn mówiła o 1D i JB. Byłam z tego faktu zadowolona bo ja również uwielbiałam 1D a co do JB to z chęcią go chciała poznać osobiście bo też jest spoko i lubię jego muzykę.
Resztę dnia spędziłam w nowym, fajnym towarzystwie. Poznałam dużo nowych osób.
Ale najbardziej zaprzyjaźniłam się z Lucy. Ona też była fanką 1D.
Na długiej przerwie spisałam plan lekcji od Lucy na cały tydzień.
Lekcje skończyliśmy o 14:30. Czekałam przed szkołą na mamę aby mnie odebrała ze szkoły ale się nie doczekałam za nią. Przyszedł po mnie Liam.
Liam- cześć siostra!
Ja- hej!
Liam- mama nie mogła przyjechać bo jest w pracy z tatą
Ja- no okej
Po drodze wstąpiłam z Liamem do pobliskiej kawiarni na kawę, pogadaliśmy chwilę. Liam zamówił taxówkę. Wypiliśmy kawę i wyszliśmy przed budynek. Taxówka już czekała.
O 15:30 byliśmy już z Liamem w domu. Poszłam do siebie na górę, spakowałam się na jutro po czym zeszłam na dół na obiad.
Ja- Liam, nie wiedziałam że umiesz tak dobrze gotować. Obiad jest pyszny.
Liam- ależ dziękuje za te miłe słowa
Resztę dnia spędziłam z bratem i naszymi rodzicami w domu. Spać poszłam już o 21;00 bo jutro miałam na 8:00 do szkoły.
środa, 14 stycznia 2015
Rozdział 1, cz.3 - "Poznanie biologicznej rodziny oraz poznanie 1D "
Rano wstałam o 8:00 , zeszłam z łóżka, poszłam do łazienki się wykąpać i ubrać.
Ubrałam się tak:
po czym zeszłam na na dół gdzie czekała już moja przyjaciółka ze swoją mamą i bratem.
Zjedliśmy śniadanie, po czym wzięłam walizkę i torbę z laptopem i wyszliśmy z domu.
Wsiedliśmy do auta. O 9:00 byliśmy już na lotnisku.
Pożegnałam się się z moją przyjaciółką, jej mamą i bratem po czym poszłam z walizką w ręku i torbą z laptopem na ramieniu do tego detektywa co z nim na komendzie rozmawiałam.
O 10:00 siedziałam już w samolocie razem z panem Steven'em.
Usnęłam, obudziło mnie dopiero szturchnięcie w ramię przez pana Steven'a.
Zerknęłam na wyświetlacz telefonu, była godzina 13:00, byliśmy w Londynie.
Poszłam odebrać mój bagaż i wsiadłam z panem Steven'em do samochodu jego kolegi który po nas przyjechał.
O 14:20 byliśmy już na miejscu, wysiadłam z panem Steven'em z samochodu wzięłam moją walizkę i torbę z laptopem i szłam przed siebie.
Pomyślałam.. znowu duży, piękny dom
a wręcz mała willa, pewnie rodzice są bardzo bogaci i znów nie będą mieli do mnie czasu. Ale gdy weszłam do środka to moim oczom ukazał się piękny, duży salon, na przeciwko drzwi wejściowych mieściły się schody prowadzące na pierwsze piętro mieszkania.Wszystko było takie czyste i jasne.
Z kuchni wyszła kobieta, w ciemno-niebieskiej sukience do kostek, która idealnie pasowała do jej szczupłej kobiecej figury.
Po krótkim wzrokowym obejrzeniu mieszkania na dole spojrzałam jeszcze raz na kobietę, przypominała mi kogoś, jak się później okazało była to moja biologiczna mama.
Pan Steven pojechał a ja zostałam w moim rodzinnym mieszkaniu.
Moja Mama- chodź skarbie, pokażę ci twój pokój- powiedziała moja rodzicielka a ja podążyłam za nią trzymając walizkę w ręku i torbę z laptopem na ramieniu.
Weszłam z moją mamą po schodach na samą górę, następnie skręciłyśmy w lewo, poszłyśmy korytarzem prosto i stanęłyśmy przed drzwiami koloru olchowego.
Moja rodzicielka otworzyła mi drzwi, po czym weszłyśmy do środka.Moim oczom ukazał
się przepiękny pokój, w sam raz w moim stylu:
Ja- przepiękny pokój, taki czysty, jasny -powiedziałam i usiadłam na łóżku
Mama- przemeblowaliśmy go z tatą trochę, masz tu też swoją łazienkę i garderobę, więc teraz spokojnie się rozpakuj,tak o 16:30 - 17:00 zejdź na dół na kolację tam poznasz tatę i brata.
Ja-no dobrze - moja mama wyszła z pokoju a ja zaczęłam się rozpakowywać, zajęło mi to mniej więcej 1h. Po rozpakowaniu się weszłam na laptopa i od razu włączyłam skypa po czym od razu
połączyłam się z moją bff.
Ja- hej, jestem już na miejscu. Powiem ci że mieszkam w Wolverhampton, jest cudownie. Mama jest strasznie miła a taty jeszcze nie poznałam no i brata.
Alicja- hejka, cieszę się z twojego szczęścia. Masz brata???????
Ja- haha tak, jest chyba w domu, ale jeszcze go nie widziałam.
Ja- haha tak, jest chyba w domu, ale jeszcze go nie widziałam.
Alicja- ciekawe czy przystojny jest haha
Ja- haha ty tylko o tym
Pogadałam z Aliss jeszcze z 1h po czym zerknęłam na zegarek, była godzina 16:15.
Szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół. Mój tata już siedział przy stole.
Szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół. Mój tata już siedział przy stole.
Tata- Witaj w domu córeczko, na prawdę się cieszę że jesteś z nami, przez tyle lat cię nie widzieliśmy. Myśleliśmy że już nigdy cie nie odnajdziemy.
Ja- też się cieszę, a gdzie mój brat?
Mama- pewnie się szykuje.. - i w tym momencie do jadalni wszedł sam Liam Payne, tak ten Liam z One Direction. Szczęka mi odpadła a oczy wyleciały prawie z orbit...
Liam- cześć siostra! Cieszę się że jesteś już w domu! Jesteś piękna!
Ja-... Cz..Cze..CZEŚĆ!- odparłam , nie mogłam prawie z siebie żadnego słowa wydusić.
Liam- czy ty aby nie jesteś fanką 1D?
Ja- ..Je..Jestem.. - odparłam z wielkim trudem
Liam- heh widać.
Ja- ale jak ja w ogóle mam na imię ?
Mama- Masz na imię Maggie , w skrócie Meg.
Ja-... omg! nie wierzę w to! nie wierzę! Jak ja mogłam was nie poznać? Jak mogłam nie poznać rodziców swojego idola? - gadałam sama do siebie.
Po zjedzonej kolacji ja z Liam'em pożegnaliśmy się z naszymi rodzicami po czym oni wyszli z walizkami z domu, bo wylatują dzisiaj do Nowego Jorku na tydzień do znajomych na tydzień.
Liam- To co robimy?
Ja- nie wiem, chyba pójdę do siebie- rzekłam
Liam- a nie chcesz poznać osobiście reszty 1D?
Ja- chcę!
Liam- Tak się składa że za chwile powinni być bo robimy twitcama
Ja-.. cooo? Nie tylko nie twitcam
Liam- proszę musisz z nami być
Ja- dla ciebie wszystko hehe
Liam- o ktoś dzwoni do drzwi.
Ja- idź otworzyć ja poczekam
Liam poszedł otworzyć drzwi a do środka weszła reszta 1D a ja stałam jak wryta.
Przede mną stało 5 wspaniałych chłopków którzy byli częścią mego życia.To dzięki nim
nie próbuję już się zabić.
Liam- a więc to jest Maggie, moja zaginiona siostra- Liam wskazał ręką na mnie a każdy z 1D podszedł po kolei do mnie:
Harry- nie wiedziałem że jesteś aż tak piękna, Harry jestem-rzekł chłopak z burzą loków na głowie i dołeczkami w policzkach
Liam- Harry! nie zarywaj już do niej
Harry- a skąd wiesz? może już ją oczarowałem?- gdy Harry to wypowiedział to się zaczerwieniłam
Niall- hejka, Niall jestem - rzekł chłopak przegryzając kawałek hot doga.
Zayn- Jestem Zayn, miło mi
Louis- Madam, jestem Louis William Tomlinson, mów mi Tommo, Boo Bear lub Lou- powiedział chłopak a ja zaczęłam się chichrać pod nosem.
Harry- ale ty głupi jesteś
Louis- ja przynajmniej wiem jak się z prawdziwą damą witać a nie to co wy- na te słowa wszyscy wybuchliśmy śmiechem, w kuchni przygotowaliśmy trochę jedzenia a następnie Liam poszedł po laptopa, włączył twittera i zaczął się twitcam.
Wszyscy siedzieliśmy na podłodze, tylko Harry , Lou i Liam na sofie siedzieli.
Wyciągnęłam telefon i napisałam smsa do mojej bff:
Od: Laury Do: Aliss
Hej! wbijaj na twittera! 1D robią twitcama!
Od: Aliss Do: Laury
Ok!
Moja przyjaciółka po 15 minutach do mnie zadzwoniła, powiedziałam jej wszystko że Liam z 1D to mój brat, że tak na prawdę mam na imię Maggie.
Robiliśmy twitcama do godziny 19:30, po tym poszłam do siebie na górę, tam weszłam do mojej własnej łazienki, wykąpałam się, przebrałam się w piżamkę i ciuchy zaniosłam do pralki w łazience na dole bo u siebie nie miałam. Tam wychodząc z łazienki natknęłam się na Harry'ego.
Harry- no hej piękna, co tam słychać?
Ja- h..hej a wiesz wszystko dobrze a u ciebie?
Harry- a znakomicie, nie wiedziałem że Liam ma taką przystojną siostrę.
Ja- weź przestań bo się zaraz zarumienie
Harry- ależ dobrze, jesteś taka słodka
Ja- haha dziękuje, nie sądziłam że was w ogóle kiedyś spotkam na żywo i jeszcze sobie pogadam na luzie.
Harry- wiesz.. wystarczy wierzyć w marzenia, bo one się spełniają
Ja- wiem Harry, wiem.
Harry- może pooglądamy telewizje?
Ja- jak chcesz to okej, tylko proszę nie Horrory bo się ich strasznie boje
Harry- przy mnie nie musisz się bać
Ja- haha okej
Harry- chłopaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki! Oglądamy telewizor na dole!
I nagle na dół zbiegła się reszta 1D. Niall zrobił dwie miski popcornu, Harry przyniósł pepsi w puszkach a Liam włączy horror. Ja siedziałam między Harrym a Louisem na podłodze a Liam, Zayn i Niall siedzieli na sofie.
Ja- dzięki Liam! będę miała koszmary przez ciebie w nocy!
Liam- ale no siostra! nie bój się!
Ja- zabije cię kiedyś!
Liam- ahh boje się!
Ja- uważaj lepiej Payne !
Liam- nie podskakuj !
Ja- nie uważaj się za dorosłego dziecko drogie
Liam- ja jestem dorosły
Ja- ehh wygrałeś..
Liam- ehee yee ahaaaa mmmm !
Ja- oglądamy..
Zaczęliśmy oglądać horror, był na prawdę straszny, w pewnym momencie Harry zobaczył że się boję i mnie przytulił.
Oglądaliśmy horror do 21:30, potem Harry poszedł odprowadzić mnie do pokoju bo się bałam, poprosiłam go aby został u mnie w pokoju póki nie usnę, on się zgodził po czym ok 21:45 usnęłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















