środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 3, cz.2- " Wypadek i pobyt w szpitalu "

Kilka miesięcy temu skończyłam szkołę, zdałam maturę w 100%, otrzymałam
świadectwo z paskiem, list gratulacyjny, ale wróćmy do teraźniejszości.
Godzina 10:30 , piątek za oknem widać słoneczko, nie chce mi się
podnieść z łóżka ale w końcu to robię, gdy wstałam z łóżka od razu weszłam do łazienki,
wzięłam poranną kąpiel, umyłam i rozczesałam włosy po czym je wysuszyłam i wyszłam
z łazienki, weszłam do garderoby, ubrałam się w taki o to zestaw:
 

 
po czym przerzuciłam torbę przez ramię do której włożyłam telefon i portfel z pieniędzmi, po czym
zeszłam ma dół, spojrzałam na zegarek- godzina 11:20. Siedziałam już w kuchni, zjadłam szybko śniadanie, po czym miałam już wychodzić gdy zaczepił mnie Liam.
Gdzie idziesz?- zapytał- Na miasto, idę na jakieś zakupy chyba- odpowiedziałam i wyszłam.
Dochodziłam właśnie do parku, przeszłam przez ulicę i weszłam do parku, szłam ścieżką, bo tędy miałam najbliżej do centrum handlowego. Kiedy byłam już na miejscu a byłam tam o godzinie 11:40, to najpierw wstąpiłam do Starbucks'a po kawę, a następnie poszłam poszukać czegoś nowego, było dużo ładnych ciuchów ale nic nie kupiłam, nie wiedziałam co wybrać.
W końcu spojrzałam na wyświetlacz telefonu, godzina 12:57, pomyślałam że już wyjdę z tego centrum i tak też zrobiłam, nie chciało mi się wracać na pieszo do domu więc wzięłam zamówiłam taxówkę, która podjechała po 10 minutach, wsiadłam do niej, ale wyczułam woń alkoholu od kierowcy.. siedziałam na tylnym siedzeniu, przypięta pasami, jechaliśmy obrzeżem miasta, gdy nagle na łuku drogi taxówka zjechała na bok i uderzyła w drzewo, poczułam silne uderzenie i straciłam przytomność, którą odzyskałam po jakiś 5 minutach. Miałam rozwalony łuk brwiowy, wargę, rozciętą rękę i  kawałek szkła wbity w prawą dłoń, wokół samochodu chodzili policjanci, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu wypadku, strasznie płakałam, trzęsłam się ze strachu, gdy nagle znów straciłam przytomność.
 
***
Obudziłam się na łóżku w białej sali podłączona do kroplówki i innych urządzeń , nie wiedziałam gdzie jestem.. nagle podszedł do mnie jakiś pan w białym ubraniu.
Wiesz gdzie jesteś? -zapytał - N..Nie.. - powiedziałam cichym głosem - Jesteś w szpitalu- odpowiedział lekarz - A.. A gdzie moi rodzice?-zapytałam? - Nie ma tu ich, masz jakiś numer do nich? - zapytał lekarz - T..Ta.Tak, w telefonie mam zapisane wszystkie numery, proszę go wziąć i zadzwonić do moi..- nie dokończyłam zdania bo znów straciłam przytomność.
 
OCZAMI LIAMA:
Było już po 14:00, mojej siostry nie było w domu, co mnie zdziwiło gdyż mówiła że nie będzie długo, naszych rodziców nie było, nagle zadzwonił mi telefon.
Halo? to ty siostro?- powiedziełem - Nie to nie twoja siostra, dzwonię ze szpitala, twoja siostra tutaj jest - odpowiedział lekarz a mnie zamurowało - Ale jak to? co się stało?- powiedziałem - To nie jest rozmowa na telefon, przyjedź do szpitala- odpowiedział lekarz - Dobrze- odpowiedziałem i się rozłączyłem, natychmiast zadzwoniłem do rodziców, nie chciałem ich martwić, przyjechali po 20 minutach.
Co się stało Liam?-zapytała mama - Maggie jest w szpitalu, nie wiem co się stało ale lekarz powiedział że to nie rozmowa na telefon- powiedziałem - Jak to.. - moi rodzice się zmówili.
Wyszliśmy wszyscy z domu, mama go zakluczyła i wsiedliśmy do auta taty po czym odjechaliśmy do szpitala. Ok 14:40 byliśmy na miejscu, tata zaparkował samochód, wysiedliśmy z niego i weszliśmy do szpitala, na recepcji zapytaliśmy o Meg, recepcjonistka wskazała nam odpowiednie drzwi do sali w której leżała Maggie, rodzice poszli porozmawiać z lekarzem a ja wszedłem do Meg.
Gdy wszedłem do Maggie to ona była blada jak ściana, była podłączona do jakiegoś urządzenia i do kroplówki. Była też nieźle poobijana.
Meg! jak.. jak ty się czujesz? -zapytałem - Już lepiej, ale strasznie boli mnie głowa i nadal słabo mi jest- odpowiedziałam - Rodzice też tu są tylko poszli porozmawiać z lekarzem - powiedziałem a Meg skinęła tylko głową - Harry wie o tym?- zapytałam - Nie, ale zaraz do niego zadzwonię , bo w sumie chłopacy mieli przyjechać na weekend do nas- odpowiedziałem  a Maggie znowu skinęła głową. Kilka minut potem do sali weszli rodzice z lekarzem a ja wyszedłem z sali, wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do Harry'ego.
Siema Hazz, jesteście już w drodze do nas? -zapytałem - Tak, a nawet jesteśmy już pod waszym domem ale nikogo nie ma - odpowiedział loczek - Bo.. bo jesteśmy w szpitalu u Meg- odpowiedziałem - Że co? ale co się stało? - zapytał Hazz - Przyjedźcie do szpitala  - powiedziałem i się rozłączyłem po czym schowałem telefon do kieszeni.
O 15:30 do szpitala weszła reszta 1D, przywitałem się z nimi i pokazałem salę na której leży Meg, od razu wszyscy do niej weszli, a pacjenci leżący na sali zrobili wielkie oczy.
Meg, kochanie! co ci jest?- powiedział Harry -  Już lepiej, ale strasznie boli mnie głowa i nadal słabo mi jest- odpowiedziałam - Strasznie wyglądasz- dodał Niall - Tyle to ja wiem, moja ręka wygląda gorzej bo jeszcze szkła mi nie wyciągnęli i mnie to uwiera strasznie - powiedziałam gdy na salę wszedł lekarz.
Teraz zabierzemy państwa córkę na prześwietlenie tej ręki, po czym wyciągniemy szkło i zszyjemy ranę - powiedział lekarz a pielęgniarki wywiozły mnie na łóżku z sali.
 
______________
 
W szpitalu spędziłam  tydzień czasu, teraz leżę w domu i odpoczywam, ponieważ miałam wstrząs mózgu i jestem jeszcze osłabiona, na szczęście cały czas rodzice i Liam się mną opiekują, ale jak tylko wrócę do zdrowia, to Liam obiecał mi że zabiera mnie z chłopakami w trasę koncertową.
 
 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz