* KILKANAŚCIE MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Wstałam rano, sprawdziłam telefon, pełno smsów z życzeniami, życzenia na fb, instagramie i twitterze też były. Byłam mile zaskoczona, odłożyłam telefon i poszłam do łazienki, tam się wykąpałam i wyszłam. Zeszłam na dół, owinięta moim szlafrokiem. Nikogo nie było, był piątek. Myślałam że ktoś w tym domu został a jednak nie, na stole w kuchni znalazłam karteczkę z napisem:
" Ze szkoły jesteś zwolniona, w kopercie obok masz pieniądze na bilet do Londynu. Po przyjeździe do Londynu udaj się do willi 1D. Bądź tak na 16:30 i ubierz się ładnie." -Rodzice
No ciekawe co oni kombinują-pomyślałam i wróciłam do siebie do góry. Na zegarku była 8:30, cały dzień będę się nudziła-powiedziałam i weszłam na laptopa, zalogowałam się na skype, akurat była dostępna moja przyjaciółka Alicja to się z nią połączyłam. Gadałam z nią ok 2h.
O 10:40 wyłączyłam laptopa, i spakowałam torbę podręczną po czym ubrałam się w:
( OPRÓCZ TOREBKI )..
Zeszłam na dół z moją torbą podręczną, spojrzałam na zegarek który wskazywał 11:45.
Ja się tak długo grzebałam?-powiedziałam sama do siebie i usiadłam na sofie w salonie, gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi, wstałam i poszłam je otworzyć, przed drzwiami stała Lucy i jej chłopak Nicolas. Wpuściłam ich do środka.
Zaczęli mi śpiewać 100 lat i dali mi wielkie pudełko obwiązane różową wstążką.
Dziękuje-odpowiedziałam i nakazałam im usiąść w salonie.
Poszłam do kuchni , nalałam do kieliszków szampana i przyniosłam to do salonu.
Wypiliśmy za moje zdrowie, pogadaliśmy z 2 h. po czym oni poszli a ja wyszłam na pociąg, była godzina 13:50, około 20 minut później byłam już na stacji, wsiadłam w odpowiedni pociąg i odjechałam. W Londynie byłam równo o 16:00. No super mam półgodziny na dojście do willi 1D.. nie dam rady w szpilkach-pomyślałam. Nagle zobaczyłam taxówkę, od razu do niej wsiadłam i powiedziałam adres. Dojechaliśmy tam w równe 30 minut.
Zapłaciłam taxówkarzowi i wyszłam z taxi po czym weszłam na posesje 1D.
Coś było dziwnego... nikogo nie było widać. No cóż-westchnęłam i weszłam do środka.
To co zobaczyłam .. po prostu to było przepiękne.. nagle z góry zbiegli goście, moi rodzice, całe 1D ( oprócz Harry'ego), Little Mix, rodzice Hazzy, siostra Zayna...i wiele innych. Zaczęli śpiewać mi 100 lat, po czym każdy po kolei składał mi życzenia i wręczał prezenty. Na końcu stał Harry z tortem na którym było moje i jego zdjęcie.
Harry położył tort na stole w jadalni. Wszyscy zasiedliśmy do stołu.
Było super. Impreza trwała do później nocy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz