środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 3, cz.2- " Wypadek i pobyt w szpitalu "

Kilka miesięcy temu skończyłam szkołę, zdałam maturę w 100%, otrzymałam
świadectwo z paskiem, list gratulacyjny, ale wróćmy do teraźniejszości.
Godzina 10:30 , piątek za oknem widać słoneczko, nie chce mi się
podnieść z łóżka ale w końcu to robię, gdy wstałam z łóżka od razu weszłam do łazienki,
wzięłam poranną kąpiel, umyłam i rozczesałam włosy po czym je wysuszyłam i wyszłam
z łazienki, weszłam do garderoby, ubrałam się w taki o to zestaw:
 

 
po czym przerzuciłam torbę przez ramię do której włożyłam telefon i portfel z pieniędzmi, po czym
zeszłam ma dół, spojrzałam na zegarek- godzina 11:20. Siedziałam już w kuchni, zjadłam szybko śniadanie, po czym miałam już wychodzić gdy zaczepił mnie Liam.
Gdzie idziesz?- zapytał- Na miasto, idę na jakieś zakupy chyba- odpowiedziałam i wyszłam.
Dochodziłam właśnie do parku, przeszłam przez ulicę i weszłam do parku, szłam ścieżką, bo tędy miałam najbliżej do centrum handlowego. Kiedy byłam już na miejscu a byłam tam o godzinie 11:40, to najpierw wstąpiłam do Starbucks'a po kawę, a następnie poszłam poszukać czegoś nowego, było dużo ładnych ciuchów ale nic nie kupiłam, nie wiedziałam co wybrać.
W końcu spojrzałam na wyświetlacz telefonu, godzina 12:57, pomyślałam że już wyjdę z tego centrum i tak też zrobiłam, nie chciało mi się wracać na pieszo do domu więc wzięłam zamówiłam taxówkę, która podjechała po 10 minutach, wsiadłam do niej, ale wyczułam woń alkoholu od kierowcy.. siedziałam na tylnym siedzeniu, przypięta pasami, jechaliśmy obrzeżem miasta, gdy nagle na łuku drogi taxówka zjechała na bok i uderzyła w drzewo, poczułam silne uderzenie i straciłam przytomność, którą odzyskałam po jakiś 5 minutach. Miałam rozwalony łuk brwiowy, wargę, rozciętą rękę i  kawałek szkła wbity w prawą dłoń, wokół samochodu chodzili policjanci, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu wypadku, strasznie płakałam, trzęsłam się ze strachu, gdy nagle znów straciłam przytomność.
 
***
Obudziłam się na łóżku w białej sali podłączona do kroplówki i innych urządzeń , nie wiedziałam gdzie jestem.. nagle podszedł do mnie jakiś pan w białym ubraniu.
Wiesz gdzie jesteś? -zapytał - N..Nie.. - powiedziałam cichym głosem - Jesteś w szpitalu- odpowiedział lekarz - A.. A gdzie moi rodzice?-zapytałam? - Nie ma tu ich, masz jakiś numer do nich? - zapytał lekarz - T..Ta.Tak, w telefonie mam zapisane wszystkie numery, proszę go wziąć i zadzwonić do moi..- nie dokończyłam zdania bo znów straciłam przytomność.
 
OCZAMI LIAMA:
Było już po 14:00, mojej siostry nie było w domu, co mnie zdziwiło gdyż mówiła że nie będzie długo, naszych rodziców nie było, nagle zadzwonił mi telefon.
Halo? to ty siostro?- powiedziełem - Nie to nie twoja siostra, dzwonię ze szpitala, twoja siostra tutaj jest - odpowiedział lekarz a mnie zamurowało - Ale jak to? co się stało?- powiedziałem - To nie jest rozmowa na telefon, przyjedź do szpitala- odpowiedział lekarz - Dobrze- odpowiedziałem i się rozłączyłem, natychmiast zadzwoniłem do rodziców, nie chciałem ich martwić, przyjechali po 20 minutach.
Co się stało Liam?-zapytała mama - Maggie jest w szpitalu, nie wiem co się stało ale lekarz powiedział że to nie rozmowa na telefon- powiedziałem - Jak to.. - moi rodzice się zmówili.
Wyszliśmy wszyscy z domu, mama go zakluczyła i wsiedliśmy do auta taty po czym odjechaliśmy do szpitala. Ok 14:40 byliśmy na miejscu, tata zaparkował samochód, wysiedliśmy z niego i weszliśmy do szpitala, na recepcji zapytaliśmy o Meg, recepcjonistka wskazała nam odpowiednie drzwi do sali w której leżała Maggie, rodzice poszli porozmawiać z lekarzem a ja wszedłem do Meg.
Gdy wszedłem do Maggie to ona była blada jak ściana, była podłączona do jakiegoś urządzenia i do kroplówki. Była też nieźle poobijana.
Meg! jak.. jak ty się czujesz? -zapytałem - Już lepiej, ale strasznie boli mnie głowa i nadal słabo mi jest- odpowiedziałam - Rodzice też tu są tylko poszli porozmawiać z lekarzem - powiedziałem a Meg skinęła tylko głową - Harry wie o tym?- zapytałam - Nie, ale zaraz do niego zadzwonię , bo w sumie chłopacy mieli przyjechać na weekend do nas- odpowiedziałem  a Maggie znowu skinęła głową. Kilka minut potem do sali weszli rodzice z lekarzem a ja wyszedłem z sali, wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do Harry'ego.
Siema Hazz, jesteście już w drodze do nas? -zapytałem - Tak, a nawet jesteśmy już pod waszym domem ale nikogo nie ma - odpowiedział loczek - Bo.. bo jesteśmy w szpitalu u Meg- odpowiedziałem - Że co? ale co się stało? - zapytał Hazz - Przyjedźcie do szpitala  - powiedziałem i się rozłączyłem po czym schowałem telefon do kieszeni.
O 15:30 do szpitala weszła reszta 1D, przywitałem się z nimi i pokazałem salę na której leży Meg, od razu wszyscy do niej weszli, a pacjenci leżący na sali zrobili wielkie oczy.
Meg, kochanie! co ci jest?- powiedział Harry -  Już lepiej, ale strasznie boli mnie głowa i nadal słabo mi jest- odpowiedziałam - Strasznie wyglądasz- dodał Niall - Tyle to ja wiem, moja ręka wygląda gorzej bo jeszcze szkła mi nie wyciągnęli i mnie to uwiera strasznie - powiedziałam gdy na salę wszedł lekarz.
Teraz zabierzemy państwa córkę na prześwietlenie tej ręki, po czym wyciągniemy szkło i zszyjemy ranę - powiedział lekarz a pielęgniarki wywiozły mnie na łóżku z sali.
 
______________
 
W szpitalu spędziłam  tydzień czasu, teraz leżę w domu i odpoczywam, ponieważ miałam wstrząs mózgu i jestem jeszcze osłabiona, na szczęście cały czas rodzice i Liam się mną opiekują, ale jak tylko wrócę do zdrowia, to Liam obiecał mi że zabiera mnie z chłopakami w trasę koncertową.
 
 
 


wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 3, cz.1 - " Moja 18-nastka "

* KILKANAŚCIE MIESIĘCY PÓŹNIEJ*

Wstałam rano, sprawdziłam telefon, pełno smsów z życzeniami, życzenia na fb, instagramie i twitterze też były. Byłam mile zaskoczona, odłożyłam telefon i poszłam do łazienki, tam się wykąpałam i wyszłam. Zeszłam na dół, owinięta moim szlafrokiem. Nikogo nie było, był piątek. Myślałam że ktoś w tym domu został a jednak nie, na stole w kuchni znalazłam karteczkę z napisem:
" Ze szkoły jesteś zwolniona, w kopercie obok masz pieniądze na bilet do Londynu. Po przyjeździe do Londynu udaj się do willi 1D. Bądź tak na 16:30 i ubierz się ładnie." -Rodzice
No ciekawe co oni kombinują-pomyślałam i wróciłam do siebie do góry. Na zegarku była 8:30, cały dzień będę się nudziła-powiedziałam i weszłam na laptopa, zalogowałam się na skype, akurat była dostępna moja przyjaciółka Alicja to się z nią połączyłam. Gadałam z nią ok 2h.
O 10:40 wyłączyłam laptopa, i spakowałam torbę podręczną po czym ubrałam się w:
( OPRÓCZ TOREBKI )..
 
Zeszłam na dół z moją torbą podręczną, spojrzałam na zegarek który wskazywał 11:45.
Ja się tak długo grzebałam?-powiedziałam sama do siebie i usiadłam na sofie w salonie, gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi, wstałam i poszłam je otworzyć, przed drzwiami stała Lucy i jej chłopak Nicolas. Wpuściłam ich do środka.
Zaczęli mi śpiewać 100 lat i dali mi wielkie pudełko obwiązane różową wstążką.
Dziękuje-odpowiedziałam i nakazałam im usiąść w salonie.
Poszłam do kuchni , nalałam do kieliszków szampana i przyniosłam to do salonu.
Wypiliśmy za moje zdrowie, pogadaliśmy z 2 h. po czym oni poszli a ja wyszłam na pociąg, była godzina 13:50, około 20 minut później byłam już na stacji, wsiadłam w odpowiedni pociąg i odjechałam. W Londynie byłam równo o 16:00. No super mam półgodziny na dojście do willi 1D.. nie dam rady w szpilkach-pomyślałam. Nagle zobaczyłam taxówkę, od razu do niej wsiadłam i powiedziałam adres. Dojechaliśmy tam w równe 30 minut.
Zapłaciłam taxówkarzowi i wyszłam z taxi po czym weszłam na posesje 1D.
Coś było dziwnego... nikogo nie było widać. No cóż-westchnęłam i weszłam do środka.
To co zobaczyłam .. po prostu to było przepiękne..  nagle z góry zbiegli goście, moi rodzice, całe 1D ( oprócz Harry'ego), Little Mix, rodzice Hazzy, siostra Zayna...i wiele innych. Zaczęli śpiewać mi 100 lat, po czym każdy po kolei składał mi życzenia i wręczał prezenty. Na końcu stał Harry z tortem na którym było moje i jego zdjęcie.
Harry położył tort na stole w jadalni. Wszyscy zasiedliśmy do stołu.
Było super. Impreza trwała do później nocy.
 

poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 2, cz.6- " Koniec wakacji i rozpoczęcie roku szkolnego"

Dochodziła właśnie godzina 11:45, gdy zadzwonił mój telefon.
Halo?-powiedziałam - Hej, to ja Alicja, jestem już w domu, dziękuje ci za każdą chwilę spędzoną razem, za zdjęcia, filmiki, ognisko, podchody, zakupy, namioty. Było super, ale jest już praktycznie końcówka wakacji - powiedziała moja przyjaciółka.
Ja też dziękuje ci, za rok powtórka-powiedziałam. Zamieniłyśmy jeszcze 2 zdania i się rozłączyłam, bo jechałam właśnie z rodzicami na zakupy. Musiałam kupić książki, przybory szkolne i parę innych rzeczy. Wybraliśmy się do galerii, godzina 12:30 , pełno ludzi, dzieci z rodzicami itp.
Tata poszedł kupić mi książki do księgarni, a mama poszła ze mną po przybory szkolne, weszłyśmy do sklepu " School Time " gdzie znajdowało się wszystko do szkoły prócz książek.
Cały koszyk był zawalony zeszytami, długopisami itp.
Po zapłaceniu za zakupy, wyszłyśmy z pełną torbą.
Potrzebujesz nowy plecak, czy chcesz ten stary co masz?-Zadała mi pytanie moja mama
Ja nie wiem właściwie tamten jest dobry jeszcze, ale wolałabym coś nowego- odparłam i weszłam z mamą do sklepu NIKE, tam kupiłam różowy plecak z białym znaczkiem NIKE, oraz nową parę NIKE ROSHE RUN. Zapłaciłyśmy za to i wyszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy do Starbucks'a na kawę. Mama zadzwoniła do taty żeby przyszedł, ten zjawił się po 5 minutach. Zamówiliśmy 3 duże kawy i je wypiliśmy a następnie wyszliśmy z zatłoczonej galerii. Gdy byliśmy już na parkingu to tata odpalił samochód, zakupy włożyliśmy do bagażnika i zajęliśmy następnie swoje miejsca.
Przez całą drogę pisałam smsy z Harrym i Alicją.
W końcu dotarliśmy do domu, tata wjechał na posesję, wyszliśmy z samochodu. Wyjęłam z mamą zakupy z bagażnika i weszłyśmy do domu.
Od razu poszłam na górę to wszystko ogarnąć.
Ugh, to już ta godzina?-powiedziałam sama do siebie gdy na zegarku wybiła godzina 16:00.
Zeszłam na dół, pooglądałam tv, potem coś zjadłam i poszłam na górę.
Przygotowałam sobie ciuchy na jutrzejsze rozpoczęcie roku szkolnego i poszłam wziąć prysznic. Umyłam włosy, potem je wysuszyłam i dokładnie rozczesałam.
Twarz wysmarowałam kremem nawilżającym po czym wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżko, jutro rozpoczęcie roku szkolnego miałam na godzinę 9:00.
Leżałam na tym łóżku aż w końcu usnęłam.

* NA ZAJUTRZ-ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO*
 
Obudził mnie Liam, myślałam że go zabije.
Kurde, Liam! która to godzina jest że mnie budzisz co?-powiedziałam oburzona i spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 7:30.
Liam, ja cię kiedyś chyba zabije-powiedziałam i wstałam z łóżka a Liam wyszedł z pokoju.
Poszłam do łazienki gdzie ubrałam się we wcześniej przygotowany outfit:
 
po czym po wyjściu z łazienki zasiadłam do mojej toaletki, zrobiłam lekki makijaż, rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone włosy po czym wsadziłam do torebki telefon i zeszłam na dół. Dochodziła 8:10, zjadłam na szybko płatki z mlekiem i wyszłam z domu a za mną mój tata który mnie odwiózł do szkoły gdzie byłam o 8:30, przed szkołą spotkałam Lucy i jej chłopaka. Przywitałam się z nimi i weszliśmy do szkoły, czułam na sobie wzrok innych ale nie przejmowałam się tym. Poszliśmy na salę gimnastyczną, zajęliśmy miejsca. Punktualnie o 9:00 dyrektor zaczął przemowę, potem udaliśmy się do naszych klas, zapisaliśmy plan lekcji i mogliśmy wyjść. Po 1h byłam z Lucy i jej chłopakiem na dworze przed szkołą, zrobiliśmy sobie selfie i wstawiłam je na instagrama z podpisem:
"First day in school witch my friends" po czym pod szkołę podjechał mój tata, ok 10:30 byłam już w domu, najpierw się spakowałam na jutro a następnie poszłam się przebrać.
Ubrałam zwykły biały t-shirt, czarne rurki i białe krótkie converse.
Cały dzień spędziłam w domu.


 


poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 2, cz.5- " Ognisko "

Dochodziła godzina 13:30, a ja byłam jeszcze w piżamie. Alicja siedziała na dole w kuchni, chłopaków  z 1D nie było jeszcze widać ale za to słychać było ich w całym domu.
Weszłam do łazienki, umyłam twarz,ręce i rozczesałam włosy po czym ubrałam się we wcześniej przygotowany zestaw:
po czym wyszłam z łazienki i z łóżka wzięłam mój telefon po czym zeszłam na dół. Rodziców nie było w domu.
Hej!-rzekłam w stronę mojej bff siedzącej w kuchni i pijącej kawę- Hejka-odpowiedziała - No a ty mi kawy nie zrobiłaś?-powiedziałam z lekkim uśmieszkiem na twarzy- Haha nie, ale zaraz ci zrobię-rzekła - Nie no spoko, nie trzeba, napiję się soku-powiedziałam i do szklanki wlałam sok marchewkowy i w tym samym czasie pojawił się Louis który mi go zabrał i wypił - Ty mendo nienapita! wypiłeś mi mój sok!-rzekłam i zaczęłam gonić Louisa po całej kuchni i salonie aż w końcu przestałam bo Harry, Liam, Zayn , Niall no i Alicja się patrzyli na nas jak na idiotów. 
Debil!-rzekłam i wróciłam do kuchni, tym razem nalałam w szklankę zimną wodę z kranu i wypiłam ją jednym duszkiem. Wszyscy robili co innego, Louis i Liam zmywali naczynia, Harry,Niall i Zayn oglądali TV  a ja z Aliss poszłam na miasto, tzn chciałam ją oprowadzić po mieście.
Szłyśmy w stronę mojej szkoły, pokazałam jej moją szkołę i trochę o niej opowiedziałam, potem poszłyśmy do centrum handlowego a na końcu do pizzeri. Ok 18:00 wróciłyśmy do domu, ogarnęłyśmy się u mnie w pokoju. Po czym przyszedł Liam powiedzieć że nasi rodzice wrócą dopiero jutro wieczorem i że dzisiaj robimy ognisko o 19:30.  Chwilę z nim pogadałyśmy i zamknęłyśmy się w pokoju. 
Dobra co ubierasz?-zapytałam moją przyjaciółkę- Nie wiem-odpowiedziała - Wiesz będzie pewnie trochę znajomych Liama i reszty 1D także trzeba jakoś wyglądać, na dodatek ma być Perrie,Danielle i Eleanor- powiedziałam- Cooo? mają być Danielle, Perrie i Eleanor ? No to meeega bo w końcu będę mogła je poznać osobiście- odpowiedziała - Ja też się cieszę-powiedziałam.
Zaczęłyśmy się szykować. Ja byłam ubrana tak:
A Alicja ubrała także czarne krótkie spodenki, różowy top i czarne converse.
Jeszcze zrobiłyśmy delikatne makijaże po czym zrobiłyśmy sobie selfie i od razu wrzuciłam je na instagrama po czym zobaczyłam że jest już 19:35, czas zejść na dół, tak też zrobiłyśmy. Na dole było już parę osób, m.in Danielle, Eleanor i Perrie. Od razu się z nimi przywitałyśmy i wyszliśmy z domu do ogrodu. Chłopaki szybko to ogarnęli, 10 minut później byli już wszyscy. Ognisko było super, śpiew,taniec itp. było na prawdę super, porobiliśmy pełno zdjęć . Siedziałam u Harry'ego na kolana od około 15 minut, zaczęliśmy się całować. Na ognisku było bez alkoholu bo Harry,Louis, Niall, Zayn, Perrie, Eleanor i Danielle jeszcze dzisiaj wracali do Londynu. Ognisko zakończyło się po 22:00, o 23:00 już nikogo nie było, ja , Liam oraz Alicja ogarnęliśmy ten " śmietnik " po ognisku i poszliśmy spać.


sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 2, Cz.4 - " Druga część wakacji "

Alicjaa! obudź się spóźnimy się na samolot!-krzyczałam na cały jej pokój a ta wstała i zerwała się z łóżka jak opętana, a ja zaczęłam się śmiać po czym pokazałam jej zegarek który wskazywał godzinę 5:00, o 8:30 mieliśmy samolot. Alicja popędziła w stronę łazienki, po 10 minutach przyszła cała gotowa i zabrałyśmy nasze rzeczy po czym zeszłyśmy na dół.
Zjadłyśmy śniadanie, ubrałyśmy buty i wyszłyśmy z domu. Mama Aliss zawiozła nas na lotnisko na którym byłyśmy o 5:50, wzięłyśmy nasze rzeczy, pożegnałyśmy się z mamą Aliss po czym weszłyśmy do budynku, to na wielkiej elektronicznej tablicy oznaczającej " Check-in" znalazłyśmy numer naszegoo lotu, udałyśmy się z walizkami do odpowiedniego stanowiska i stanęłyśmy w kolejce, Kiedy nadeszła nasza kolej to miła pani w rudych włosach sięgających jej do ramion 
sprawdziła nasze dokumenty ( paszport i wizę ) po czym oznakowała moją i Alicji walizkę tak samo zrobiła z moją torbą z laptopem i moim i mojej bff plecakiem. Po czym wydrukowała nam nasze karty pokładowe na których znajdował się numer i kierunek rejsu, godzina zakończenia odprawy i godzina odlotu, oraz nasze miejsce w samolocie moje 21c  ( przy okienku ) oraz 20c miejsce Alicji i numer gate'u - czyli odpowiedniej bramki w poczekalni.Po tym udałyśmy się na kontrolę paszportową oraz bezpieczeństwa. Przeszłyśmy przez bramki,odbyło się bez żadnych komplikacji.
Wreszcie usiadłyśmy w poczekalni, spojrzałam na zegarek, godzina  7:00, miałyśmy jeszcze 1,5h do naszego lotu. Wyciągnęłam telefon i zrobiłam mi i Aliss selfie i wstawiłam je na instagrama, po czym miałam już chować telefon gdy zaczął dzwonić.
Tak słucham?-powiedziałam - Córeczko jesteś już w samolocie?-zapytała się mnie mama- jeszcze nie za 1,5h mamy samolot-odpowiedziałam pogadałam jeszcze chwile z mamą po czym schowałam telefon do kieszeni. Nagle podeszła do nas młoda dziewczyna, wyglądała na 15-16 lat.
Erm, ty jesteś Maggie Payne?-zapytała dziewczyna a mnie totalnie zamurowało- Tak, to ja a co chodzi?-zapytałam - Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie - zapytała - No jasne-odpowiedziałam i ustawiłam się do zdjęcia po czym Alicja zrobiła nam zdjęcie i oddała dziewczynie telefon - Dziękuje- odpowiedziała dziewczyna i odeszła, podeszła do jakiejś pani to pewnie jej mama była. 
Ej no jak ty masz sobie robić zdjęcia z fankami 1D i przez ciebie nie zdążymy na samolot to cię uduszę-powiedziała Alicja- Wyluzuj maleńka- powiedziałam i wstałyśmy z krzeseł bo na zegarze wybiła godzina 8:00 więc ruszyłyśmy w stronę kolejki prowadzącej do samolotu tzn przejścia prowadzącego na powietrze gdzie czekał już samolot. Stałyśmy z Aliss jako 10-11 także szybko to zleciało i kiedy nadeszła nasza kolej to  podałam  z Alicją miłej pani nasze karty pokładowe,ta coś tam zrobiła i połowę ich  nam oddała. Przeszłyśmy "rękawem" wprost do naszego samolotu, na końcu "rękawa"przywitały nas stweardessy, aż w końcu zajęłyśmy nasze miejsca. Od razu napisałam smsa do mamy że siedzimy już w samolocie. 
Punktualnie o 8:30 samolot wystartował. Potem dostałam smsa od mamy że z lotniska odbierze nas piątka z 1D i ochroniarze.
Resztę lotu spędziłam z moją bff w ciszy, ja spałam , Alicja czytała książkę. W końcu się obudziłam a raczej Aliss mnie obudziła z informacją że jesteśmy na miejscu, Samolot wylądował. Wyszłyśmy z niego i poszłyśmy odebrać nasze walizki, po wzięciu walizek zobaczyłam chłopaków z 1D i ochroniarzy, od razu z nimi się przywitałyśmy się z nimi po czym poszłyśmy na pociąg, zajęliśmy miejsca w pociągu i ruszyliśmy.
Resztę dnia spędziłam z 1D i moją bff w domu.

Bohaterowie cz.2

Lucy Smith- Nowa przyjaciółka Meg, dziewczyny
polubiły się gdy tylko Maggie przyszła pierwszy
raz do nowej szkoły i klasy.
Lucy, jest osobą wysportowaną, uwielbia grać w siatkówkę.
Jest kapitanką szkolnej drużyny siatkarskiej " Wolverhampton girls " .

Nicolas Hemmings- Najprzystojniejszy chłopak z klasy do której 
chodzi Maggie. Nicolas jest wysportowany, uwielbia piłkę nożną. Jest kapitanem szkolnej drużyny piłkarskiej " The Fray ". Lucy Smith to jego dziewczyna, za nią Nicolas 
oddałby życie.





poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 2, Cz.3- " Wakacje w Polsce "

Wstałam o 7:30, zeszłam z łóżka, ogarnęłam je i poszłam do łazienki.Wzięłam poranny prysznic,umyłam i wysuszyłam włosy po czym ubrałam się w taki zestaw:
po czym rozczesałam włosy i związałam je w wysoką kitkę. Telefon schowałam do kieszeni, jeszcze raz przejrzałam czy wszystko wzięłam. Wszystko było spakowane, wzięłam walizkę do ręki, plecak zarzuciłam na plecy a torbę z laptopem zarzuciłam na ramię i zeszłam na dół.
Zjadłam śniadanie, i wyszłam z rodzicami i bratem, wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy na stację kolejową. Pożegnałam tam się z rodzicami a Liam pojechał ze mną do Londynu. Ok 9:15 byliśmy już w Londynie, ze stacji kolejowej odebrał nas Harry, Zayn,Liam i Louis i aż pięciu ochroniaży, wsiedliśmy do busa 1D i odjechaliśmy na lotnisko Heathrow na którym byliśmy o 10:00, tam pożegnałam się z chłopakami, z Harrym trwałam w pięciominutowym pocałunku i się wydało że z nim jestem, ale mniejsza o to. Weszłam do środka. Samolot miałam na 11:30 więc spokojnie zdążyłam. Na wielkiej elektronicznej tablicy oznaczającej " Check-in" znalazłam numer mojego lotu, udałam się z walizką do odpowiedniego stanowiska i stanęłam w kolejce, Kiedy nadeszła moja kolej to miła pani w czarnych włosach sprawdziła moje dokumenty ( paszport i wizę ) po czym oznakowała moją walizkę tak samo zrobiła z torbą z laptopem i plecakiem. Po czym wydrukowała mi moją kartę pokładową na której znajduje się numer i kierunek rejsu, godzina zakończenia odprawy i godzina odlotu, oraz moje miejsce w samolocie 14C  ( przy okienku ) i numer gate'u - czyli odpowiedniej bramki w poczekalni.Po tym udałam się na kontrolę paszportową oraz bezpieczeństwa. Przeszłam przez bramki,odbyło się bez żadnych komplikacji. 
Wreszcie usiadłam w poczekalni z moim numerkiem gate'u. Usiadłam dosłownie na chwile bo nim zdążyłam spojrzeć na zegar który wisiał nad jednym ze sklepów była godzina 10:45, więc czas zbierać się na samolot. Stanęłam w kolejce, nadeszła moja kolej, podałam miłej pani moją kartę pokładową,ta coś tam zrobiła i połowę jej mi oddała. Przeszłam "rękawem" wprost do mojego samolotu, na końcu "rękawa"przywitały mnie stweardessy, w końcu zajęłam swoje miejsce i czekałam tylko na wylot. W między czasie napisałam smsy do mamy,taty  i chłopaków z 1D  że jestem już w samolocie i czekam na wylot. Punktualnie o 11:30 samolot odleciał.
Mega się cieszyłam że lecę do mojej przyjaciółki Alicji na wakacje, uwielbiałam ją i jej rodzinę oni tworzyli mi dom kiedy miałam problemy za co im serdecznie jeszcze raz dziękuje. W  czasie lotu przeglądałam instagrama, twittera,facebooka itp. Na ig Harry dodał moje i jego zdjęcie z podpisem:
" Na zawsze razem mimo wszystko " 
Od razu to skomentowałam i lajknęłam, widziałam pełno miłych komentarzy pod tym zdjęciem. Na twitterze, facebooku, instagramie i innych stronach internetowych huczało od moich i Harry'ego zdjęć, od plotek itp ale plotki były prawdą:
-" Harry Styles związał się z siostrą Liama Payne"
-" Harry Styles i jego dziewczyna Maggie Payne widziani na zakupach" 
Itp/Itd.. 
Przeczytałam trochę tego i schowałam do kieszeni telefon, szczerze? miałam to gdzieś co oni gadają i wg, ważne jest to że ja i Harry się kochamy i nikt nam tego nie popsuje.
O 13:40  wylądowałam na lotnisku Chopin'a w Warszawie, po wyjściu z samolotu poszłam odebrać bagaż, a następnie czekałam na moją przyjaciółkę a kiedy ją zobaczyłam to dosłownie się na nią rzuciłam że aż prawie byśmy się przewróciły, przywitałam się z nią i poszłyśmy do taxówki. O
14:00 byłyśmy pod jej domem. Wzięłam moją walizkę, zapłaciłam taxówkarzowi i weszłam z Alicją do jej domu.
Mamoooo, mamy gościa!-moja przyjaciółka zawołała swoją mamę i po chwili kobieta zjawiła się w salonie , tak samo jak brat mojej przyjaciółki. Od razu się z nimi przywitałam, brat Alicji zaniósł moją walizkę i torbę z laptopem do pokoju swojej siostry a plecak zostawiłam bo miałam tu pewną rzecz dla Alicji.
Ale się cieszę że przyleciałaś i że nie zapomniałaś o nas!- rzekła mama Alicji
Jak ja bym mogła zapomnieć?przecież to wyście mnie uratowali kiedy miałam problemy itp-powiedziałam.
Kochanie nie dziękuj, robiliśmy to co każdy by zrobił-odpowiedziała kobieta
Z plecaka wyciągnęłam białą kopertę i dałam ją Alicji.
Co to jest?- zapytała Aliss - Otwórz i zobacz -odpowiedziałam
Alicja otworzyła kopertę i wyciągnęła z niej zdjęcie 1D  ze specialną dedykacją od samych chłopaków.
Bożeeeeeeeeeeeeee, nie wierzęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę!-moja przyjaciółka zaczęła piszczeć i mnie mocno przytuliła, po chwili usłyszałam DZIĘKUJE
 Pogadałam z nimi  trochę i poszłam z Alicją na górę do jej pokoju, rozpakowałam się.
Wzięłam 3 paczki z prezentami i zeszłam z nimi na dół.
Usiedliśmy wszyscy przy stole w salonie a ja rozdawałam prezenty.
Najpierw dałam paczkę Alicji, w niej znajdowało się to:
Ta gdy to ujrzała rzuciła się na mnie jak na paczkę chipsów, podziękowała mi, uściskała mnie z całych sił i od razu założyła bluzę i wypsikała się prefumami 1D. 
Następną paczką, była paczka dla brata Alicji, w której znajdowało się to:
Ten jak to zobaczył to wstał, przytulił mnie i dał buziaka w policzek.
Ostatnią paczką była paczka dla mamy Alicji, a w niej było to:
Mama Aliss jak to zobaczyła to mnie uściskała i dała buziaka w policzek.
Jesteście zadowoleni?-zapytałam - Taaaak!-odpowiedzieli wszyscy chórem.
Pogadaliśmy trochę i poszłam z Alicją na miasto, poszłyśmy do Starbucks'a, zamówiłyśmy po dużym Latte Macchiato i usiadłyśmy przy stoliku, nagle zadzwonił mój telefon.
Halo?-powiedziałam - Hej kochanie, to ja Harry-odpowiedział - Aaa hej kochanie, przepraszam że się nie odzywałam ale zapomniałam wybacz mi- powiedziałam - Przecież wiesz że ci zawsze wybaczę hehe- Hazza się zaśmiał - Co robisz?-dodał po chwili - A wiesz właśnie siedzę z przyjaciółką w Starbucks'ie i pijemy Latte Macchiato a ty?-odpowiedziałam i dałam łyk kawy - Jesteśmy z chłopakami w naszej willi w Londynie, wiesz opowiadałem ci już o niej-powiedział - Ahh no tak okej, pozdrów ich tam ok? -powiedziałam- Spoko, wiesz jest na głośno mówiący także oni to słyszą hehe-Odpowiedział loczek - Ahhh to tak?-zapytałam - Czekaj chwilę-dodałam po chwili i zrobiłam telefon na głośno mówiący - Liam ta twoja siostra to niezła dupa!-usłyszałam głos Harry'ego - Kurde Harry! zamknij się okej ?- powiedział Liam - Zamyka to się drzwi i okna lamo - odpowiedział Harry. Chłopacy zaczęli się kłócić, przezywać itp. A Alicji to prawie oczy z orbit wyleciały. 
Dobra ja kończę-powiedziałam i się rozłączyłam.
Ah mówię ci Alicja, z nimi nie da się żyć!-powiedziałam i dałam kolejny łyk kawy- Hehe,przynajmniej masz fajnie, poznałaś ich osobiście, i możesz z nimi spędzać wolny czas jeśli będziesz mogła-powiedziała Aliss - Wiesz to nie jest tak łatwo, od kilku dni jestem z Harrym w związku, co dziennie mam pełno powiadomień na facebooku, twitterze i instagramie, po prostu już czasami nie wyrabiam, ale fakt jest taki że chyba zrozumieli to że mimo że Harry jest ze mną to się nie poddamy itp.- powiedziałam- Ale ty jesteś mądra, hehe-powiedziała Alicja.
Gadałyśmy tak z 30 minut, wypiłyśmy kawę i wyszłyśmy z budynku. Postanowiłyśmy iść na zakupy i tak też zrobiłyśmy. Kupiłam kilka rzeczy dla każdego z 1D i dla moich rodziców. Kupiłyśmy też kartony aby to zapakować i wysłać. O 17:00 byłyśmy w domu, Alicja pomogła mi pakować prezenty, jeszcze w ten sam dzień mama Alicji pomogła zawieść mi je na pocztę. Wszystkie paczki były zaadresowane na mój adres, bo wiedziałam że Liam je odda chłopakom.
Po wysłaniu paczek wróciłam z mamą Alicji do domu, akurat zrobiłyśmy kolację, potem po niej posprzątałyśmy i ja z Alicją poszłam na górę do jej pokoju. Poszłam się wykąpać, zajęło mi to ok 20 minut po czym wróciłam do pokoju, ciuchy które miałam dziś na sobie wrzuciłam do walizki aby nie prać ich u Alicji, tylko dopiero u mnie w domu, nie przeszkadzały mi one w walizce gdyż i tak wiedziałam że wzięłam więcej ciuchów niż powinnam, także na całe 2 tygodnie ich mi starczyło.
Urządziłyśmy sobie z Alicją, jej bratem i jego dziewczyną noc z Horrorami. Spać szłam z Aliss po 2:00 w nocy.