Zeszłam z łóżka, założyłam szlafrok i poszłam z przygotowanym wcześniej
zestawem ubrań do łazienki, tam się wykąpałam, uczesałam po czym ubrałam się
tak:
po czym wyszłam z łazienki, usłyszałam rozmowę moich rodziców z jakimś panem, zeszłam trochę na dół by podsłuchać trochę..
Mężczyzna- Na imię mam Steven Brown, jestem prywatnym detektywem i wynajęło mnie pewne małżeństwo. Chciałbym rozmawiać z waszą córką-powiedział mężczyzna a ja w tej chwili zeszłam na dół.
Ja- no ja jestem ich córką , a o co chodzi?-zapytałam nie pewnie
Steven- Wszystkiego dowiesz się na komendzie
Zatkało mnie to.. po 10 minutach przyjechała policja, zakuli moich rodziców w kajdanki po czym ich wyprowadzili z domu, a ja kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero gdy pojechałam z panem Brownem na komendę to się tam wszystkiego dowiedziałam.Ja- więc o co chodzi? czemu ja tu jestem a moich rodziców skuliście w kajdanki?-powiedziałam
Steven- Otóż chodzi o to że ci państwo których zakuli policjanci w kajdanki nie są twoimi biologicznymi rodzicami- odpowiedział
Ja-.. co jak to? nie nie wierze..- powiedziałam
Steven-Gdy miałaś roczek to twoja biologiczna mama poszła z tobą na zakupy, a że spałaś wtedy w wózku to zostawiła cię na chwilę pod sklepem warzywniczym a sama weszła do środka. W między czasie gdy nikt nie patrzał to właśnie podeszła do wózka w którym spałaś ta kobieta która teraz siedzi w więzieniu i ona cię porwała.
Następnie jej mąż i ona załatwili ci fałszywy paszport, zmienili imię i nazwisko i wylecieli do Polski. Twoi biologiczni rodzice wynajęli mnie i zgłosili porwanie na policje, myśleli że cię nigdy nie odnajdą.
Ja- Ale jak to w ogóle możliwe... - powiedziałam i zaczęłam prawie płakać.
Steven- spokojnie.. -odpowiedział
Ja- kiedy poznam swoich biologicznych rodziców?-zapytałam ze łzami w oczach
Steven- jutro masz samolot-odpowiedział
Ja- samolot?-odpowiedział
Steven- tak, samolot, bo twoja biologiczna rodzina mieszka w jednym z miast w Wielkiej Brytanii - odpowiedział a mi momentalnie oczy z orbit prawie wyszły
Ja- No dobrze
Po 30 minutach, pan Steven odwiózł mnie do domu, wzięłam z tamtąd swoją walizkę, torbę z laptopem i wyszłam z domu, pan Steven odwiózł mnie do domu mojej przyjaciółki, tam wszystko im wyjaśnił i odjechał.
Dochodziła godzina 10:40, oglądałam z moją przyjaciółką telewizor, jej brat wyszedł do kolegi a jej mama robiła śniadanie.
Momentalnie zaczęłam płakać
moja przyjaciółka widząc to przytuliła mnie mocno a jej mama zrobiła to samo.
Alicja- ej no przestań, będzie dobrze zobaczysz!-rzekła moja przyjaciółka
Ja- co będzie dobrze? to że wyjadę za granice? to że nie będę się z tobą widziała?-powiedziałam i nadal płakałam
Alicja- proszę przestań, na pewno cię odwiedzę a ty mnie zobaczysz, będziemy wiecznymi przyjaciółkami, zresztą już nimi jesteśmy.Laura, uspokój się proszę, jak tylko dolecisz jutro od razu na skype wejdź będę czekała!-powiedziała moja przyjaciółka, a ja sie trochę uspokoiłam.
O 13:30 mieliśmy obiad, po nim poszłam z Alicją na nasz wspólny spacer, porobiłyśmy sobie parę zdjęć.
Ok 18:00 wróciłyśmy do domu, zjadłyśmy kolację i poszłyśmy na górę, poszłam się wykąpać i przebrać w piżamkę, O 18:35 byłam już ogarnięta i po wieczornej toalecie.
Poszłam spać o 19:30.

.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz