wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 3, cz.1 - " Moja 18-nastka "

* KILKANAŚCIE MIESIĘCY PÓŹNIEJ*

Wstałam rano, sprawdziłam telefon, pełno smsów z życzeniami, życzenia na fb, instagramie i twitterze też były. Byłam mile zaskoczona, odłożyłam telefon i poszłam do łazienki, tam się wykąpałam i wyszłam. Zeszłam na dół, owinięta moim szlafrokiem. Nikogo nie było, był piątek. Myślałam że ktoś w tym domu został a jednak nie, na stole w kuchni znalazłam karteczkę z napisem:
" Ze szkoły jesteś zwolniona, w kopercie obok masz pieniądze na bilet do Londynu. Po przyjeździe do Londynu udaj się do willi 1D. Bądź tak na 16:30 i ubierz się ładnie." -Rodzice
No ciekawe co oni kombinują-pomyślałam i wróciłam do siebie do góry. Na zegarku była 8:30, cały dzień będę się nudziła-powiedziałam i weszłam na laptopa, zalogowałam się na skype, akurat była dostępna moja przyjaciółka Alicja to się z nią połączyłam. Gadałam z nią ok 2h.
O 10:40 wyłączyłam laptopa, i spakowałam torbę podręczną po czym ubrałam się w:
( OPRÓCZ TOREBKI )..
 
Zeszłam na dół z moją torbą podręczną, spojrzałam na zegarek który wskazywał 11:45.
Ja się tak długo grzebałam?-powiedziałam sama do siebie i usiadłam na sofie w salonie, gdy nagle zadzwonił ktoś do drzwi, wstałam i poszłam je otworzyć, przed drzwiami stała Lucy i jej chłopak Nicolas. Wpuściłam ich do środka.
Zaczęli mi śpiewać 100 lat i dali mi wielkie pudełko obwiązane różową wstążką.
Dziękuje-odpowiedziałam i nakazałam im usiąść w salonie.
Poszłam do kuchni , nalałam do kieliszków szampana i przyniosłam to do salonu.
Wypiliśmy za moje zdrowie, pogadaliśmy z 2 h. po czym oni poszli a ja wyszłam na pociąg, była godzina 13:50, około 20 minut później byłam już na stacji, wsiadłam w odpowiedni pociąg i odjechałam. W Londynie byłam równo o 16:00. No super mam półgodziny na dojście do willi 1D.. nie dam rady w szpilkach-pomyślałam. Nagle zobaczyłam taxówkę, od razu do niej wsiadłam i powiedziałam adres. Dojechaliśmy tam w równe 30 minut.
Zapłaciłam taxówkarzowi i wyszłam z taxi po czym weszłam na posesje 1D.
Coś było dziwnego... nikogo nie było widać. No cóż-westchnęłam i weszłam do środka.
To co zobaczyłam .. po prostu to było przepiękne..  nagle z góry zbiegli goście, moi rodzice, całe 1D ( oprócz Harry'ego), Little Mix, rodzice Hazzy, siostra Zayna...i wiele innych. Zaczęli śpiewać mi 100 lat, po czym każdy po kolei składał mi życzenia i wręczał prezenty. Na końcu stał Harry z tortem na którym było moje i jego zdjęcie.
Harry położył tort na stole w jadalni. Wszyscy zasiedliśmy do stołu.
Było super. Impreza trwała do później nocy.
 

poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 2, cz.6- " Koniec wakacji i rozpoczęcie roku szkolnego"

Dochodziła właśnie godzina 11:45, gdy zadzwonił mój telefon.
Halo?-powiedziałam - Hej, to ja Alicja, jestem już w domu, dziękuje ci za każdą chwilę spędzoną razem, za zdjęcia, filmiki, ognisko, podchody, zakupy, namioty. Było super, ale jest już praktycznie końcówka wakacji - powiedziała moja przyjaciółka.
Ja też dziękuje ci, za rok powtórka-powiedziałam. Zamieniłyśmy jeszcze 2 zdania i się rozłączyłam, bo jechałam właśnie z rodzicami na zakupy. Musiałam kupić książki, przybory szkolne i parę innych rzeczy. Wybraliśmy się do galerii, godzina 12:30 , pełno ludzi, dzieci z rodzicami itp.
Tata poszedł kupić mi książki do księgarni, a mama poszła ze mną po przybory szkolne, weszłyśmy do sklepu " School Time " gdzie znajdowało się wszystko do szkoły prócz książek.
Cały koszyk był zawalony zeszytami, długopisami itp.
Po zapłaceniu za zakupy, wyszłyśmy z pełną torbą.
Potrzebujesz nowy plecak, czy chcesz ten stary co masz?-Zadała mi pytanie moja mama
Ja nie wiem właściwie tamten jest dobry jeszcze, ale wolałabym coś nowego- odparłam i weszłam z mamą do sklepu NIKE, tam kupiłam różowy plecak z białym znaczkiem NIKE, oraz nową parę NIKE ROSHE RUN. Zapłaciłyśmy za to i wyszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy do Starbucks'a na kawę. Mama zadzwoniła do taty żeby przyszedł, ten zjawił się po 5 minutach. Zamówiliśmy 3 duże kawy i je wypiliśmy a następnie wyszliśmy z zatłoczonej galerii. Gdy byliśmy już na parkingu to tata odpalił samochód, zakupy włożyliśmy do bagażnika i zajęliśmy następnie swoje miejsca.
Przez całą drogę pisałam smsy z Harrym i Alicją.
W końcu dotarliśmy do domu, tata wjechał na posesję, wyszliśmy z samochodu. Wyjęłam z mamą zakupy z bagażnika i weszłyśmy do domu.
Od razu poszłam na górę to wszystko ogarnąć.
Ugh, to już ta godzina?-powiedziałam sama do siebie gdy na zegarku wybiła godzina 16:00.
Zeszłam na dół, pooglądałam tv, potem coś zjadłam i poszłam na górę.
Przygotowałam sobie ciuchy na jutrzejsze rozpoczęcie roku szkolnego i poszłam wziąć prysznic. Umyłam włosy, potem je wysuszyłam i dokładnie rozczesałam.
Twarz wysmarowałam kremem nawilżającym po czym wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżko, jutro rozpoczęcie roku szkolnego miałam na godzinę 9:00.
Leżałam na tym łóżku aż w końcu usnęłam.

* NA ZAJUTRZ-ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO*
 
Obudził mnie Liam, myślałam że go zabije.
Kurde, Liam! która to godzina jest że mnie budzisz co?-powiedziałam oburzona i spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 7:30.
Liam, ja cię kiedyś chyba zabije-powiedziałam i wstałam z łóżka a Liam wyszedł z pokoju.
Poszłam do łazienki gdzie ubrałam się we wcześniej przygotowany outfit:
 
po czym po wyjściu z łazienki zasiadłam do mojej toaletki, zrobiłam lekki makijaż, rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone włosy po czym wsadziłam do torebki telefon i zeszłam na dół. Dochodziła 8:10, zjadłam na szybko płatki z mlekiem i wyszłam z domu a za mną mój tata który mnie odwiózł do szkoły gdzie byłam o 8:30, przed szkołą spotkałam Lucy i jej chłopaka. Przywitałam się z nimi i weszliśmy do szkoły, czułam na sobie wzrok innych ale nie przejmowałam się tym. Poszliśmy na salę gimnastyczną, zajęliśmy miejsca. Punktualnie o 9:00 dyrektor zaczął przemowę, potem udaliśmy się do naszych klas, zapisaliśmy plan lekcji i mogliśmy wyjść. Po 1h byłam z Lucy i jej chłopakiem na dworze przed szkołą, zrobiliśmy sobie selfie i wstawiłam je na instagrama z podpisem:
"First day in school witch my friends" po czym pod szkołę podjechał mój tata, ok 10:30 byłam już w domu, najpierw się spakowałam na jutro a następnie poszłam się przebrać.
Ubrałam zwykły biały t-shirt, czarne rurki i białe krótkie converse.
Cały dzień spędziłam w domu.